2015-08-31

Testy na AWF Katowice

2015-08-28 Testy na AWF Katowice

W środę 26.08.2015 r. odwiedził mnie z licznym gronem przyjaciół ks. Proboszcz Mariusz Białobłocki z Parafii Rychtal. Ks to znany miłośnik boksu sportów walki i wielki fan Roberta Kubicy. Z wielką satysfakcją obejrzałem piękny kalendarza 2016 rok , wydany staraniem ks. Mariusza i jego zacnych przyjaciół. Wydawca kalendarza , firma Kronis z Bydgoszczy wykorzystała zdjęcia  Mike Gladysza z moich kilkunastu walk. Będzie więc kolejna pamiątka po moich walkach i obecnym pobycie w Polsce. Dziękuję wszystkim , którzy przyczynili sie do powstania tego pięknego kalendarza. W piątek 28.08.2015 r. miałem bogaty program dnia. Rankiem pojechałem do rodzinnych Gilowic, aby pokazać sie Mamie i najbliższej rodzinie. Od godziny 14.00 do 16.00 byłem umówiony z dr Jakubem Chyckim, pracownikiem naukowym AWF Katowice, który zaplanował przeprowadzenie testów wydolnościowych. W specjalnej kabinie , gdzie imitowane są warunki wysokogórskie, musiałem wykonywać różne ćwiczenia. Wcześniej jednak stanąłem na specjalne urządzenie tzw. wagę , która podała aktualną masę ciała , zawartość tkanki tłuszczowej , mięśni i inne parametry. W kabinie dr Jakub Chycki na początek zarządził 10 minutowy bieg , szybkość 14 km /h, w warunkach wysokogórskich. Warunki te w skrócie można określić - wysokość 3950m n.p.m., temperatura 18 C, zawartość tlenu o połowę mniejsza niż normalnie , czyli ok 12.5 %. Dałem radę, choć pod koniec pot zalewał mi oczy. Chwila oddechu zmiana parametrów i kolejny bieg na jeszcze wyższą górę , tj. 4350m n.p.m. Dałem radę , odczytał parametry , określił poziom dwutlenku węgla we krwi oraz zawartość tlenu. Kolejne ćwiczenia , tym razem z wielkim odważnikiem miały dokonać dzieł ,,zmęczenia organizmu,,. Kolejne pomiary i kolejna porcja ćwiczeń. Wspinanie sie do góry , na jednej nodze z taśmą albo ewolucje podobne do pompek na podłodze. Kolejne pomiary , kolejny komentarz do wyników dr Chyckiego i zbawienne ,,koniec testów,,. Muszę przyznać ,że dałem radę a wyniki są bardzo obiecujące. Później prysznic i wyjazd do Bielska Białej. Tam odbyłem spotkanie z działaczami i sponsorami Podbeskidzia Bielsko Biała. Szczególnie miło przebiegło spotkanie z właścicielem Murapol , który wręczył mi koszulkę z nr. 12. Setki kibiców ustawiły się w kolejce po autograf. Trwało to sporo czasu. Wieczorem powrót do Łomnicy, bo od poniedziałku sparingi. Zapraszam do obejrzenia zdjęć z testów umieszczonych w galerii.http://www.polsatsport.pl/Film/Adamek-Dwunastym-Zawodnikiem-Podbeskidzia-_6326513/index.html   

Obserwowałem mecz Lechia Gdańsk vs Podbeskidzie Bielsko Biała w towarzystwie Mateusza Borka z Polsat oraz Mariana Kasprzyka , mistrza olimpijskiego w boksie. http://www.polsatsport.pl/Wiadomosc/mi/Mistrz-Olimpijski-Sercem-Za-Adamkiem/index.html

2015-08-20

Treningi w Łomnicy

Wróciłem do Polski i wróciłem do ringu. Dałem sie namówić Mateuszowi Borkowi do powrotu na walkę z Przemysławem Saletą. Mateusz zna mnie znakomicie i wie ,że nie do końca moje ostatnie walki były udane. Zawsze coś nie wyszło. Przegrywałem, choć powinienem wyjść z ringu, jako zwycięzca. Przegrane walki spowodowały ,że zacząłem myśleć coraz częściej o zakończeniu kariery. W końcu zdrowie jest najważniejsze. Z drugiej strony docierały do mnie sygnały, że mój stan zdrowia pozwala jeszcze na stoczenie kilku wielkich walk. Długo myślałem o tym ,czy chcę jeszcze raz powtarzać to wszystko w starym porządku. Obóz przygotowawczy , sparingi, sparing partnerzy, technika , trening siłowy i oczekiwanie na dzień kolejnej walki. Mateusz w rozmowie ze mną wskazał na argumenty , które przemawiają za tym, aby wejść znów do ringu. On wierzy we mnie i w to ,że stary dobry Adamek odbuduje sie w kolejnych walkach. To nie tylko względy finansowe, jak twierdzą niektórzy, zdecydowały o moim powrocie na ring. Jestem ustawiony finansowo, mam stałe źródło dochodów w USA inne niż boks. Mateusz postanowił pomóc mi w przygotowaniach, bo wiele razy krytykował mój system przygotowań do ostatnich walk w USA i Polsce. Teraz po kilku tygodniach spędzonych w Łomnicy , wiem co miał na myśli. Zadbał o zupełnie inny plan przygotowań. Treningi sprawiają mi naturalną radość, odbudowałem sie psychicznie i fizycznie. Jak po takich treningach wypadnę w ringu , tego nie wie nikt. Sparingi powinny pomóc w budowaniu opinii, czy będzie dobrze , czy też niewiele zmieniły w stosunku do poprzednich przygotowań. Jest wiele nowych elementów w treningach ,trening siłowy prowadzi wybitny specjalista dr Jakub Chycki, ale w ringu ten sam trener Roger Blodwoorth. O wszystko zadbał Mateusz Borek , który widzi mnie jeszcze na ringu w walkach o tytuł mistrz świata. Do tego dochodzą jeszcze głosy fanów , którzy wiele razy namawiali mnie do powrotu na ring. Sukces Krzysztofa Głowackiego w Neweark USA w zeszłym tygodniu, pobudził mnie do dalszych treningów. Przecież na ringu w Newark , toczyłem swoje walki , dla wielotysięcznej publiczności. Ten klimat z wielkiej hali sportowej zachęca do treningów. To wspomnienia. Dzisiaj Łomnica ,Śnieżka i przepiękne tereny wokół , dają mi zdrowie w czasie ciężkich treningów. Pozdrawiam wszystkich śledzących moje treningi i zapraszam do lektury wielu medialnych relacji na ten temat. Polecam moje ostatnie wypowiedzi : http://www.polsatsport.pl/Wiadomosc/po/Polsat-Boxing-Night-Adamek-Zazdrosc-Byla-Jest-I-Bedzie-Mam-W-Sobie-Cialo-25-latka/index.html

http://www.polsatsport.pl/Film/Adamek-Kryje-W-Sobie-Cialo-25-latka_6325041/index.html

2014-12-23

Świąteczne wyznania

2014-12-23  Świąteczne wyznania.

Kończy się rok 2014 i jak wszystko wskazuje na Niebie i na Ziemi, że czas zakończyć moją 15 - letnią karierę w boksie zawodowym.Ostatnia walka przed polską publicznością w Krakowie pokazała,że fizycznie nie jestem w stanie walczyć, jak dawniej. Przychodzi czas rozstania z boksem na zawsze.Nie mam się czego wstydzić, zapisałem się w historii polskiego boksu wymiernymi osiągnięciami. Nazbierało się tego sporo i przyjdzie kiedyś czas, aby te wszystkie małe i duże sukcesy pokazać. Być może warto również pokazać największe porażki, których mimo wszystko było niewiele. Przez lata czułem poparcie i żywy doping polskich fanów boksu. Moje ostatnie lata spędzone w USA pokazały , że Polak może też walczyć w największych amerykańskich halach sportowych o pasy mistrza świata. Miałem szczęście do trenerów, gorzej było z promotorami. Mimo wszystko zdobyte wyróżnienia, są uznaniem dla wszystkich , którzy przy mnie byli. Wielokrotnie zadawano mi pytanie , czy będę szkolił pięściarzy, by przekazać zdobytą wiedzę młodszym. Ciągle odpowiadałem ,że boks jest niewdzięczną dyscypliną dla trenera , czy promotora. Ja nie mam takich cech, aby się poświęcic na lata i trenować swoich następców. Podkreślałem zawsze ,że prawdziwy boks jest w USA i  wystarczy przyjechać, by poznać metody treningowe. Krytykowano mnie za te stwierdzenia, ale coraz to nowi pięściarze idą moim śladem.Kiedyś miałem okazję gościć w USA kilkunastu polskich pięściarzy. Walczyli na moich galach. Dodatkowo Piotr Wilczewski interesował się sprzetem do treningów, treningiem siłowym i taktycznym. Podpatrywał pracę moich trenerów. Zwierał znajomości i szukał partnerów do współpracy. Jeszcze niedawno walczył a dzisiaj już zdobył uznanie w środowisku, jako dobry trener, nowego pokolenia. Niestety  ostatnie wydarzenia wskazująna to ,że nie będzie miał w Polsce lekko. Niekoniecznie jego praca może zostać zaakceptowana, przez innych związanych z boksem zawodowym. Znam dobrze Piotra i wiem,że nie jest zdolny do czynów, jakie ostatnio przypisano jemu. Liczę ,że intryga zostanie wyjaśniona a on sam skupi się na pracy trenerskiej. Powtarzam – w Polsce nie ma warunków do rozwoju boksu zawodowego, gdyż interesy pięściarzy niekonieczne są zgodne z interesami promotorów. Szkoda ,że ostatnie porażki Polaków przerzedziły czołówki rankingów. Liczę ,że wielu pięściarzy wróci do rankingów oraz ,że pojawią się nowi nastepcy Adamka, Włodarczyka, Proksy. Liczę jeszcze na walkę pożegnalną , która pozwoli na pożegnanie się z fanami boksu. Teraz w USA, zajmuję się budowaniem swojej przyszłości poza boksem. Zainwestowałem w nieruchomości , które zapewnią mi stałe przychody i pokryją koszty utrzymania rodziny. Córki coraz starsze , niedługo studia a później próba poszukiwania własnej drogi życiowej. Teraz nastał czas dla rodziny,muszę nadrobić zaległości. Ciągłe pobyty poza domem , treningi , walki, to wszystko dezorganizowało życie rodzinne. Muszę znaleźć czas na uporządkowanie zdjęć  i innych zbiorów, dokumentujących moją sportową karierę. Cieszę się ,że jest dostępna moja biografia w wersji książkowej. Liczę jednak na to ,że Janusz Pindera napisze książkę o moich sportowych osiągnięciach. Był na tylu moich walkach, ma obraz tamtych ringowych wojen i tego, co towarzyszyło moim walkom. A teraz krótkie życzenia adresowane do wszystkich moich fanów boksu, znajomych, rodziny w Polsce, USA i innych krajach, gdzie młoda emigracja śledziła moje walki.  Tym wszystkim życzę spokojnych , podniosłych Świąt Bożego Narodzenia oraz wszelkiej pomyślności  w nadchodzącym Nowym 2015 roku.  

2014-11-08

Chwile prawdy

2014-11-08  Chwile prawdy

To już dzisiaj, za klika godzin wyjdę w Krakowie do ringu, by stoczyć  walkę z Arturem Szpilką. Czekają mnie i mojego oponenta –chwile prawdy. Z jednej strony młody , gniewny, były przedstawiciel kibolskich walk ulicznych, z drugiej strony ja. Czy rutyna , doświadczenie, odporność na ciosy , będą wystarczające na obiecane przez Artura ,,myczki,, Nawet jeśli zaskoczy mnie niekonwencjonalnym ciosem, czy zwodem, to i tak będzie musiał uznać moją wyższość. Moim obciążeniem, jak mówią fachowcy może być wiek i trochę wolniejsze wyprowadzanie ciosów. Postaram się pokazać boks taki, jaki prezentowałem przez lata walcząc o tytuły. Wiem ,że taktyka Artura będzie polegał na szybkim poruszaniu się w ringu a ja będę musiał , go gonić. Jeśli liczy ,że zmęczy ,,starego Adamka,, to się zdziwi. Chwile prawdy w ringu były w każdej walce, jakie do tej pory liczyłem. Zawsze musiałem stawiać czoło silnym i zdecydowanym oponentom. Nawet jeśli pierwsze kilka rund , będą słabsze w moim wykonaniu , to w końcu musze go dopaść i zapracować na zwycięstwo. Fani boksu mogą liczyć na wielkie emocje. Razem z trenerem spędziłem w Gilowicach ponad dziewięć tygodni. Przygotowania były bardzo udane, choć inne niż zawsze. Chcę teraz  już, podziękować wszystkim , którzy pomagali mi w tych przygotowaniach. Po kilku latach stocze walkę w Polsce dla swoich fanów. Życzę im oraz fanom zgromadzonych przed telewizorami wielkich emocji.

2014-10-13

Witam z Gilowic

2014-10-13 Witam z Gilowic.

Znalazłem wolną chwilę, aby napisać kilka zdań po długiej przerwie. Dwa dni temu nasi piłkarze dali milionom Polaków wiele radości. Mnie to też się udzieliło i w świetnym nastroju dziękuję im za tą niespodziankę. Zaczynam wierzyć w to, że zadziałała magia Stadionu Narodowego, który z powodzeniem zastąpił ciągle remontowany stadion chorzowski. Na naszych oczach tworzy się legenda Stadionu Narodowego i nowej drużyny narodowej. Wielka radość i łzy kibiców potwierdzają, że pokonanie po tylu latach drużynę piłkarskich profesorów z Niemiec ,było nie lada wyczynem. To wszystko się wydarzyło za sprawą  jednej , okrągłej piłki , która dwukrotnie wpadła  do niemieckiej bramki. Serdecznie gratuluję chłopcom i ściskam kciuki za jutrzejszy mecz ze Szkocją. Rok 2014 obfituje w sukcesy polskich sportowców różnych dyscyplin. Szkoda ,że w ostatnim czasie nie wiedzie się polskim pięściarzom w walkach o tytuły. Moja porażka z Głazkowem , też się do tej oceny przyczyniła. Dzisiaj jestem w trakcie przygotowań do walki polsko-polskiej, za sprawą telewizji i wielu fanów boksu. Dałem się namówić na walkę z Arturem Szpilką , gdyż była presja na to, aby stworzyć widowisko z naszym udziałem. Kim jest Artur Szpilka każdy wie, ale co potrafi w każdej następnej walce? Czy pokona mnie i będzie szedł swoją drogą po tytuł , czy też dozna goryczy porażki. Każdy pięściarz musi być na jedno i na drugie zawsze przygotowany. Ring weryfikuje szybko nasze plany, a czasami jeden celny cios przybliża wygraną, bądź kończy walkę.

Moja kariera dobiega końca, inaczej już patrzę w przyszłość. Nie stawiam sobie już, bardzo ambitnych celów, gdyż wiek i zdrowie decydują tylko o chęci stoczenia  kolejnych pojedynków. Instynkt podpowiada, że mogę stoczyć jeszcze kilka walk, ale muszę je wygrać i wyjść z nich mało zraniony. Osiągnąłem w życiu sportowym sporo, zarobiłem też na godne życie z rodziną. Czas powoli szukać nowego zajęcia.

Na razie w rodzinnych Gilowicach przechodzę aklimatyzację i trenuję do walki w Krakowie. W skromnych warunkach codziennie wykonuję  porcję założeń treningowych. Przywiozłem do Gilowic mojego trenera Rogera Blodwoortha, nie po to aby poznał piękno Beskidów. Jest ze mną od rana do wieczora w szkolnej sali treningowej , na siłowni, czy też przy  śledzeniu w komputerze stylu walki Artura. Mieliśmy okazję oglądać razem jego walkę z Jeningsem. Znamy jego silne i słabe strony. Musze być gotowy na jego niespodzianki zwłaszcza ,że jest mańkutem. Utarło się takie przekonanie , że nie potrafię walczyć z mańkutami. To wszystko za sprawą przegranej walki z Dawsonem. To tylko część prawdy, druga część to słynne zatrucie pokarmowe i noc spędzona w WC. Wtedy straciłem tytuł. Teraz nie mam nic do stracenia i tym różni się ta walka od walki z Dawsonem. Kraków, niemal rodzinne miasto Artura. Był podobno czas, kiedy każda ulica w tym mieście była jego. Ja bywałem i bywam w Krakowie również często, stąd liczę ,że 8 listopada na walkę ,przyjdzie również kilku moich fanów …..

Na czele mojego skromnego sztabu przygotowawczego w Gilowicach, stoi Mama Anna, która nas żywi specjałami polskiej kuchni. Roger i ja jesteśmy jej wdzięczni za poświęcenie i za świetne potrawy, jakie nam przygotowuje. Trzyma też dyscyplinę i nie pozwala na odstępstwa od założeń treningowych. Tak samo, jak my liczy na moje  zwycięstwo. W sobotę po wygranej Polaków z Niemcami w piłkę nożną, powiedziała popatrz Tomek, jak ludzie potrafią się pięknie cieszyć.  Później dodała, zrób wszystko abyśmy w Gilowicach znowu świętowali Twoje zwycięstwo. Nie wypada więc przegrać z Arturem. Warto pokazać jeszcze raz polskim fanom boksu , jak walczy stary, dobry Adamek.  Wszystko wskazuje na to ,że dam radę i sędzia w ringu podniesie moją rękę do góry. Odcięty od świata  wylewam poty na szkolnej sali gimnastycznej. W piwnicy własnego domu mam małą salę treningową z przyrządami, tam też trenuję. Wszystko po to, aby wróciły wspomnienia z moich początków kariery. Mama pokazuje album z fotografiami, tam jest uwiecznione prawie wszystko, co ważnego wydarzyło się  w moim życiu sportowym. Na ulicy spotykam znajomych i co nie dziwne , wszyscy jakoś się zmienili, są dojrzalsi na swój sposób. Ten dłuższy pobyt w Polsce, to swoisty powrót do korzeni, choć po latach spędzonych w USA inaczej odczuwalny. Dostrzegam wiele zmian w okolicy i w wielu polskich miastach. Zmian na dobre. Polska to piękny Kraj. A po wielkich sukcesach polskich sportowców w tym roku , coraz przyjemniej być Polakiem. I wtedy nie jest ważne czy mieszkają w USA, Irlandii, Anglii czy Niemczech. Ważne ,że są szczęśliwymi Polakami. To bardzo wzmacnia mnie mentalnie i odbudowuje psychikę przed walką w Krakowie.

Tomasz Adamek (C) 2010 tomasz@tomaszadamek.com.pl Licznik odwiedzin: 4362428projekt i wykonanie: Atmax.pl


Wersja mobilna

Wersja normalna