Od niedzieli jestem w Polsce. Krótkie spotkanie z dziennikarzami na krakowskim lotnisku i wyjazd do rodzinnych Gilowic. Od poniedziałku testy medyczne i wydolnościowe na katowickiej AWF. Trener od przygotowań fizycznych dr Jakub Chycki , ma opracowany plan treningów , który pozwoli mi się odpowiednio przygotować do walki 2 kwietnia w Krakowie. Wydaje się pewnym ,że moim przeciwnikiem w ringu będzie Eric Molina, który niedawno walczył z Wilderem. Przegrał z nim ale pokazał się z bardzo dobrej strony. jest szybki , bije silne ciosy. Walka zapowiada się bardzo interesująco. Dzisiaj przylatuje trener Roger Bloodworth z USA i dojedzie do mnie do Łomnicy, gdzie w Ośrodku Śnieżka , będziemy realizować program treningowy. Za kilka tygodni pojawią się sparing partnerzy z USA i polscy pięściarze. Jestem przekonany ,że wszystko to pozwoli na powrót do wysokiej dyspozycji w ringu. Sytuacja w poszczególnych federacjach w wadze ciężkiej, zrobiła się ciekawa po porażce Władimira Kliczki z Taysonem Furry. Głazkow też przegrał z kontuzją, czyli wiele się zmieniło w tak krótkim czasie . Różne plany chodzą mi po głowie , ale na razie czas na egzamin ringowy z Moliną. http://www.polsatsport.pl/wiadomosc/2016-02-03/adamek-juz-trenuje-w-lomnicy/

 

 

  Adamek w ringu

 

 

NOWA  STRONA !!!!

Witam serdecznie fanów boksu. Prezentuję nową stronę internetową www.tomaszadamek.com.pl wykonaną przez sympatyka boksu Grzegorza Wójcika. Poprzednia strona adres: www.tomaszadamek.eu  ze względów technicznych , uniemożliwiała bieżące jej prowadzenie. Tak się składa ,że strona rusza w czasie kiedy oczy polskich sympatyków boksu skierowane są na Nowy Jork w którym mieszkam. To nie na moją osobę a na Artura Szpilkę kierowane jest zainteresowanie Polaków.

W środę 26.08.2015 r. odwiedził mnie z licznym gronem przyjaciół ks. Proboszcz Mariusz Białobłocki z Parafii Rychtal. Ks to znany miłośnik boksu sportów walki i wielki fan Roberta Kubicy.Z wielką satysfakcją obejrzałem piękny kalendarza 2016 rok , wydany staraniem ks. Mariusza i jego zacnych przyjaciół. Wydawca kalendarza , firma Kronis z Bydgoszczy wykorzystała zdjęcia  Mike Gladysza z moich kilkunastu walk.

Wróciłem do Polski i wróciłem do ringu. Dałem sie namówić Mateuszowi Borkowi do powrotu na walkę z Przemysławem Saletą. Mateusz zna mnie znakomicie i wie ,że nie do końca moje ostatnie walki były udane. Zawsze coś nie wyszło. Przegrywałem, choć powinienem wyjść z ringu, jako zwycięzca. Przegrane walki spowodowały ,że zacząłem myśleć coraz częściej o zakończeniu kariery. W końcu zdrowie jest najważniejsze.

Kończy się rok 2014 i jak wszystko wskazuje na Niebie i na Ziemi, że czas zakończyć moją 15 - letnią karierę w boksie zawodowym.Ostatnia walka przed polską publicznością w Krakowie pokazała,że fizycznie nie jestem w stanie walczyć, jak dawniej. Przychodzi czas rozstania z boksem na zawsze.Nie mam się czego wstydzić, zapisałem się w historii polskiego boksu wymiernymi osiągnięciami.

To już dzisiaj, za klika godzin wyjdę w Krakowie do ringu, by stoczyć  walkę z Arturem Szpilką. Czekają mnie i mojego oponenta –chwile prawdy. Z jednej strony młody , gniewny, były przedstawiciel kibolskich walk ulicznych, z drugiej strony ja. Czy rutyna , doświadczenie, odporność na ciosy , będą wystarczające na obiecane przez Artura ,,myczki,, Nawet jeśli zaskoczy mnie niekonwencjonalnym ciosem, czy zwodem, to i tak będzie musiał uznać moją wyższość.

Znalazłem wolną chwilę, aby napisać kilka zdań po długiej przerwie. Dwa dni temu nasi piłkarze dali milionom Polaków wiele radości. Mnie to też się udzieliło i w świetnym nastroju dziękuję im za tą niespodziankę. Zaczynam wierzyć w to, że zadziałała magia Stadionu Narodowego, który z powodzeniem zastąpił ciągle remontowany stadion chorzowski. Na naszych oczach tworzy się legenda Stadionu Narodowego i nowej drużyny narodowej.

Wróciłem do amerykańskiego domu po dłuższym pobycie w Polsce. Wróciłem na tarczy bo , partia Solidarna Polska z której list startowałem w wyborach do Parlamentu Europejskiego , nie przekroczyła progu 5 % głosów. Do wyborów przystąpiłem na zasadach podobnych, jakie są w tenisie. Dostałem od szefów partii tzw. dziką kartę i mogłem startować w rodzinnym regionie Śląska. Nie wstąpiłem do partii, ale mogłem startować z jej listy.

Zbigniew Pietrzykowski nie żyje.

Dzisiaj dotarła do mnie informacja o śmierci Zbigniewa Pietrzykowskiego. Był i będzie ikoną polskiego pięściarstwa. Trenował, mieszkał bardzo blisko mnie w Bielsku Białej. W młodości poznałem jego osiągnięcia sportowe, jak wiele w boksie osiągnął dla siebie i  dla Polski. Później, wzorując się na idolu Pietrzykowskim, sam stawałem do walk w ringu z nadzieją, że będę tak samo dobry, jak On.