
foto: Przemysław Madejski
Zamiast solidnie trenować w ringu, trenuję cierpliwość i planuję zmiany. Chcę mieć więcej wpływu na to jak organizować dalej moją karierę. Mam kilka pomysłów na życie, które chcę zrealizować. Ostatnie moje trzy lata pobytu w USA, były udane. Teraz chciałbym zmienić wiele spraw organizacyjnych, które zapewnią mi większy wpływ na podejmowane decyzje. Zakładam jeszcze 2-3 lata walk na ringu i chcę ten czas dobrze wykorzystać. Potrzebuję jeszcze ze 2 tygodnie, aby zaprezentować moje własne plany sportowe. Na pewno wczesną wiosną wejdę do ringu w USA, aby przypomnieć się fanom boksu. To, że zajmuję się teraz sprawami organizacyjnymi nie przeszkadza mi trenować na miejscu w New Jersey. Trener przekazał mi plan ćwiczeń a ja wykonuję je sumiennie. W przerwie pomiędzy treningami wypad w góry w Lake Placid i jazda na nartach, aby wzmocnić nogi. Nie odmawiam też organizacjom polonijnym, gdy proszą o udział w imprezach charytatywnych.

foto: Przemysław Madejski
Z Polski dostałem miłą informację ,że moja strona internetowa została głosami internautów uznana za najlepszą w 2011 roku, w kategorii ,,Sportowiec,,. Dyplom i statuetka za pierwsze miejsce powiększą moje zbiory wyróżnień, jakie przyznano mi w okresie walk w ringu. Wszystko za sprawą przyjaciół , którzy ją tworzą ale przede wszystkim, dzięki fanom boksu , którzy głosowali na mnie. Nie zawsze mam czas, aby na bieżąco informować, co nowego u mnie. Jednak jak tylko mam wolną chwilę i wydarzy się coś nowego, to staram się o tym informować. Nie ukrywam, że często pojawiają się też wpisy fanów w księdze gości, które dopingują mnie do podawania nowych informacji. Dziękuję raz jeszcze fanom boksu i organizatorom konkursu za wyróżnienie.
Oto link : http://www.polskiinternet.org.pl/


foto: Jacek Boczarski
Dziś 17 stycznia 2012 roku bokserski świat przywołuje wspomnienia z walk Muhammada Ali. To dziś idol wielu milionów ludzi na całym świecie obchodzi swoje 70 urodziny. Składam mu tą drogą życzenia zdrowia, bo zdrowie w jego przypadku jest najcenniejszą wartością. Dziś schorowany i wyciszony, musi liczyć na pomoc rodziny. Cały świat składa dziś życzenia urodzinowe Alemu i wspomina jego niezapomniane walki w ringu. Wirtuoz w ringu, ale i poza ringiem, bardzo znacząca postać. Jak zaczynałem trenować boks, to rok po roku, poznawałem wszystko, co stanowiło o jego sile i popularności wśród moich rówieśników. Wtedy dla mnie nasz pięściarz, rodak z Bielska Białej, Zbigniew Pietrzykowski, był moim idolem. Musiał być idolem, bo jak się okazało walczył na początku wielkiej kariery z Casusem Clayem, czyli z późniejszym Muhammadem Alim. Czym innym było słyszeć o sukcesach Pietrzykowskiego i sukcesach Alego a czym innym walczyć, jak oni w ringu. Nie powtórzę sukcesów Pietrzykowskiego ani Alego, bo to nie te czasy. Prawda jest oczywista, w każdym okresie pojawiają się pięściarze o nieprzeciętnej klasie i przez jakiś okres niepodzielnie królują na ringach. Są wzorem do naśladowania. Ja naśladując moich obu idoli Zbigniewa Pietrzykowskiego i Muhammada Ali, osiągnąłem już wiele. Zdobyte tytuły mistrzów świata w dwóch kategoriach wagowych, są dla mnie przepustką do historii, ale mam jeszcze jeden cel, który chcę spełnić.

Mistrzostwo świata w trzeciej kategorii wagowej HW chcę zdobyć, choć to wydaje się nierealne. Po przegranej walce z Kliczko uznałem, że pierwsze podejście nie musi przekreślać tego celu. Są na świecie pięściarze, którzy wielokrotnie chcieli osiągać cele podobne do mojego, ale temu nie sprostali. Czy mnie się to uda? Odpowiedz musi przyjść w 2013 roku. Teraz muszę trenować do kolejnej próby, bez względu na to, jakie dają mi szanse na tytuł. Dziś jednak muszę wspomnieć moje przeżycia związane z Muhammadem Ali. W dniu 28.06.2010 roku, na przepięknej uroczystości w Chicago otrzymałem przepiękny pas ufundowany przez Ed Kelly Sports Foundation zwany ,,Muhammad Ali Award,,. Odebrałem ten pamiątkowym pas, jako pierwszy Polak w 36-letniej historii ,,Muhammad Ali Award,,. Nagrody przyznawanej przez słynnego boksera Muhammada Ali sportowcom prezentującym doskonała postawę nie tylko w swojej dyscyplinie, ale także w życiu codziennym. Dziś w rocznicę Jego 70 –tych urodzin nie mogłem o tym zapomnieć. Pas wręczała mi jego córka Jamilah Ali , co nie było dla mnie bez znaczenia. Zrewanżowałem się jej oryginalnym pasem góralskim, specjalnie dostarczonym na tę uroczystość z Zakopanego. W oczach Jamilah zobaczyłem wielką radość i wzruszenie, nie spodziewała się bowiem, że zawiezie swojemu wielkiemu Ojcu tak niezwykły pas. Tym razem Ali otrzymał pas góralski, bez walki w ringu.

foto: Jacek Boczarski
Dziś mam kolejną dobrą nowinę. Z Polski otrzymałem informację od The World Internet Foundation, że moja strona internetowa znalazła się w finale konkursu Polski Internet. Zostałem zaproszony do Wrocławia na ogłoszenie wyników przez Pana Roberta Iwanowskiego, ale niestety nie mogę przylecieć w tym terminie do Polski. Dzielę się tą informacją , gdyż to fani i sympatycy boksu oddali głosy na moją stronę, dzięki temu takie wyróżnienie. Oto link do strony organizatora konkursu: http://www.polskiinternet.org.pl/ . Wszystko wskazuje na to, że strona internetowa pomyślana, jako łącznik z fanami boksu zdała egzamin celująco. Tworzę ją z gronem kilku osób wśród nich mogę wymienić: Mike Gladysza, który stara się uchwycić aparatem fotograficznym i kamerą moją przygodę z boksem, Martę Kosecką –Rawicz, która pisze artykuły, tłumaczy teksty moich blogów, Przemysława Madejskiego, który dba o techniczne aspekty strony oraz Stanisława Skrzyńskiego, który czuwa nad całością. Współpraca z nimi daje świetne wyniki, bo jak ocenić blisko dwa i pół miliona wejść na stronę w niespełna 2 lata, jej nowej odsłony. Czasami myślę o tym jak wielkie znaczenie poznawcze ma ich praca związana z dokumentowaniem mojej sportowej kariery. Jak wiele wydarzeń udało się uchwycić aparatem czy opisać słowem. Wszystko to co robimy jest nieporównywalne z innymi mediami. Wiem jednak, że strona internetowa jest źródłem wiedzy fana boksu z pierwszej ręki. Cenię dziennikarzy i specjalistów od boksu współpracujących z portalami bokserskimi. To wszystko pomaga mi w tym, co robię na co dzień. Dziękuję tą drogą raz jeszcze tym, którzy opisują moją rzeczywistość i dodają otuchy do dalszej pracy. Dziękuję fanom za ich zainteresowanie moją osobą. Strona internetowa jeśli zostanie nagrodzona, to będzie nasza wspólna nagroda.
Kilka słów o treningach. Wróciłem z drugiego pobytu w Saint Louis. Ciekawe zajęcia inne niż wszystkie dotąd. Muszę być teraz kilka dni w domu aby być blisko zapadających decyzji. Muszę poznać, gdzie, kiedy, z kim wyjdę do ringu. Powoli rozglądamy się za przeciwnikiem, by rozpocząć rok udanym występem. Jeszcze kilka tygodni i pojawią się konkrety.


Choinka w domu rodzinnym stoi a z kuchni dolatują zapachy potraw świątecznych i ciasta. Wigilię spędzimy, jak zwykle w gronie rodzinnym a Święta Bożego Narodzenia, spędzimy wraz ze znajomymi. Później wyjazd rodzinny do Lake Placid na narty i na Sylwestra. Nowy rok 2012 powitamy więc w górach amerykańskich a nie w polskim Beskidzie Żywieckim. Potem powrót na kilka dni do domu w Kearny i przygotowania do kolejnego wyjazdu do Saint Louis. Wstępnie umówiłem się z trenerem Rogerem Bloodworthem na 5 stycznia. Tak wyglądają plany na najbliższe dni. Co będzie później ze mną, to wielki znak zapytania. W dniu 18 grudnia byłem z Ziggym Rozalskim na uroczystej gali w Nowym Jorku, gdzie wręczono nam statuetki. Ziggy został uznany za najlepszego promotora a ja za zasługi dla boksu zawodowego w stanie Nowy Jork.

Uczestnikami gali byli między innymi znani pięściarze, menadżerowie i promotorzy. Była więc okazja do rozmowy o przeszłości i o najbliższej przyszłości. Szczególnie ciekawe były rozmowy ze znanymi promotorami i menadżerami, bo w trakcie tych rozmów pojawiały się propozycje współpracy przy organizacji walk. Osobiście liczę, że pierwszą walkę stoczę w marcu na organizowanej gali w Nowym Jorku lub w niedalekiej okolicy. Ważne jest to, że jestem rozpoznawalny w USA a moja walka może zapewnić dobre widowisko dla fanów boksu. To uroczyste spotkanie sprawiło nam wiele satysfakcji i zbliżyło do wielu znakomitych postaci boksu.
http://www.youtube.com/watch?v=fH4HhXV5eLc&list=UU1WrrnARou7u6Co7FUlamuw&feature=plcp
Jedno jest pewne w nowym 2012 roku, pragnę udowodnić na ringu, że pomimo upływu czasu stać mnie na wielkie walki w drodze po pas w HW. Wierzę bardzo w to, że następnym razem wszystko ułoży się po mojej myśli. Dochodzi się do tego mozolnym treningiem ale i pracą całego teamu. Po mojej przegranej walce z Kliczko zweryfikowałem wiele rzeczy, aby nie popełnić tych samych błędów w przyszłości. Ważę około 102 kg co oznacza, że dołożyłem kilka kilogramów do masy mięśniowej a to w tej wadze się liczy.
Dostałem ostatnio sporo listów oraz życzeń urodzinowych i z okazji Świąt Bożego Narodzenia. Chcę tą drogą serdecznie podziękować wszystkim rodakom z Polski i całego świata, za piękne życzenia. Mój kontakt z Polską, to częste rozmowy telefoniczne czy przez skype a także śledzenie wiadomości internetowych. Bardzo zmartwiła mnie informacja o stanie zdrowia Jerzego Kuleja, który zawsze dobrze mi życzył. Dziś ja życzę mu szybkiego powrotu do zdrowia, bo boks bez Jerzego Kuleja w Polsce byłby już inny. Wierzę w to, że dane mu będzie dalej komentować moje walki. Pragnę tą drogą podziękować wszystkim mediom za to, że śledzą moją karierę i pokazują moje walki. Dziennikarze z którymi mam niemal codzienny kontakt wiedzą doskonale, jak ciężko dochodzi się do wysokiego poziomu w tej dyscyplinie sportu. Dziękuję wszystkim za życzliwe opisywanie moich walk a także za to, że docierają swoimi artykułami do tych fanów boksu, którzy nie mogą osobiście uczestniczyć w zagranicznych galach. Dziękuję fanom boksu za obiektywne wpisy na stronie www a także na forach portali bokserskich. Wiem, że oprócz obiektywnych wpisów ludzi znających się na boksie zawodowym, pojawiają się wpisy zawodowych pieniaczy, których nie obowiązują żadne reguły. Cierpią z tego powodu pięściarze z Polski ale nie na tyle by zaprzestać uprawiania tej dyscypliny sportu. Pozdrawiam rodaków w Polsce a szczególnie mieszkańców rodzinnych Gilowic . Życzę spokojnych, zdrowych Świąt Bożego Narodzenia i wspaniałego, podniosłego nastroju. Niech nadchodzący 2012 rok, będzie dla Was wszystkich dużo lepszy od tego, który mija.


Od 5 grudnia ponownie trenuję w Saint Louis. Krótki rodzinny wypad na Arubę i urodziny spędzone w Lake Placid, to tylko kilka dni wytchnienia od ciężkich treningów. Na Arubie wiele pływałem i biegałem po plaży. W Lake Placid wzmacniałem nogi jeżdżąc na nartach. Trener Roger Bloodworth przygotował kolejny plan szkolenia z zakresu doskonalenia techniki boksu z elementami ćwiczeń siłowych. Treningi mają poprawić pozycję sylwetki podczas obrony i ataku, doskonalić uniki a także balans ciałem. Treningi siłowe mają za zadanie wzmocnienie pasa barkowego i poprawę siły ciosu. Wszystko to ma następować powoli , bez pośpiechu, aż wejdzie w fazę wyrobionego nawyku. Niektóre elementy europejskiego boksu są dalej do poprawy stąd te zajęcia. Wiele sobie obiecuję po zajęciach , których celem jest doskonalenie zadawania różnych ciosów, w różnych płaszczyznach. Dobrze pracuje lewy sierpowy na korpus ale muszę poprawić celność szybko wyprowadzanych ciosów. Trafienie w tzw. punkt w trakcie walki ringowej musi przychodzić znacznie częściej. Skracanie dystansu, wyczucie dystansu przy zadawaniu ciosów z obu rąk to bardzo ważny element boksu. W trakcie treningów trener pokazuje mi często, jak te elementy walki bokserskiej opanowali inni pięściarze z którymi miał do czynienia. Często pokazuje walki Hollyfielda i omawia jego styl walki. Trener podkreśla, że moje wrodzone cechy i nabyta wiedza w trakcie treningów, pozwala później na wygrywanie walk ringowych. Treningi zakończę w środę i wracam do domu , by poświęcić trochę czasu rodzinie i przygotowaniom do Świąt Bożego Narodzenia.
W ostatnim okresie było sporo wielkich wydarzeń bokserskich. Nie obyło się bez wielkich rozczarować czy też przegranych w walkach na szczycie. Cieszę się, że Krzysztof Diablo Włodarczyk po ciężkiej walce pokonał australijskiego pięściarza Greena. Walka ta przypomniała mi moje wielkie boje z Briggsem. Gratuluję Diablo wygranej walki na terenie kangura. Rozczarowany jestem wielką nadzieją Heleniusem, który przez wielu był kreowany na obiecującego przeciwnika dla braci Kliczko. Ze smutkiem przyjąłem zapowiedź Pawła Wolaka o zakończenia kariery. Boks to dawkowanie różnych emocji, nie zawsze pomyślnych dla fanów boksu. Po zakończeniu treningów mój cały team ma rozpocząć układanie planów na przyszłość. Liczę na trzy walki w 2012 roku , które będą mnie przybliżać do drugiego podejścia w walce o pas mistrza świata w HW. Wiele do powiedzenia w tej sprawie będzie miał trener i promotor.

Dość długo milczałem ale nadszedł czas na kolejną porcję informacji o moich planach na przyszłość. Po powrocie z Polski musiałem przez tydzień odpocząć i wyjść z przeziębienia, jakie dopadło mnie w Polsce. Bogaty program pobytu, tysiące przejechanych kilometrów, spotkania zorganizowane przez sponsora firmę Las Vegas, udział w imprezach sportowych, musiały się niekorzystnie odbić na mojej kondycji fizycznej. Dziś mile wspominam udział w meczu piłkarskim w Łodzi czy też zawody Monster Truck we Wrocławiu. W Warszawie będąc sam chory, spotkałem się z chorym Maćkiem Krasnodębskim, na jego życzenie oraz na życzenie Fundacji ,,Mam Marzenie”. Wiem, że dla niego spotkanie ze mną było wielkim marzeniem i choć zorganizowane w ostatniej chwili, z pomocą wielu przyjaciół zostanie zapamiętane, jako niezwykle wzruszające. Maciek młody fan boksu, kibicował w trakcie moich walk ringowych a ja od naszego spotkania w Warszawie trzymam za niego kciuki, aby odzyskał szybko pełnię zdrowia.

Od piątku 4 listopada przebywam niedaleko St. Louis, gdzie wznowiłem treningi pięściarskie z trenerem Rogerem Blodwoorthem. Oto link: http://www.google.pl/search?q=saint+louis+usa&hl=pl&biw=1280&bih=553&prmd=imvns&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ei=75K6Tvb8Hq304QTwqKinCA&sqi=2&ved=0CDYQsAQ
Mała miejscowość Green Carbon koło St. Louis jest miejscem stałego zamieszkania trenera. On zna dobrze tutejsze zaplecze treningowe i trenował tu nie jednego pięściarza. Wyjazd na treningi do St. Louis ma wielkie znaczenie dla nas obu. Ja z dala od rodziny, będę mógł swobodnie poświęcić się treningowi. W nieograniczonym czasie, będziemy omawiać szczegóły treningu a także wykonywać kolejne fazy zaplanowanych zajęć. Dziś , po kilku dniach treningów muszę powiedzieć, że po raz kolejny trener mnie zaskoczył. Zajęcia w sali treningowej poprzedza rozmową w trakcie której pokazuje mi moje błędy popełnione we wcześniejszych i w ostatniej walce. Pokazuje zapisy moich walk w komputerze. Chce w ten sposób pokazać mi, jakich zachowań w ringu muszę się wyzbyć, co ważniejsze, czego muszę się nowego nauczyć, by prezentować się w ringu jeszcze lepiej. Obecne zajęcia, które potrwają przez 2 tygodnie mają za cel doskonalenie techniki walki w ringu. Jestem zadowolony z tego w jaki sposób trafia do mnie ze swoimi uwagami i to, że od razu ćwiczymy omawiane elementy w ringu. To jest doskonalenie techniki, bo szybkości nie muszę doskonalić. Co prawda nie byłem szybki w walce z Kliczko, ale znane są nam tego przyczyny. Popełniliśmy kilka błędów w trakcie przygotowań do walki we Wrocławiu, szczególnie w zakresie wyboru optymalnego czasu na aklimatyzację , związaną z różnicą czasu pomiędzy USA a Polską. Teraz do zaplanowanej w przyszłości walki w Polsce, będę na pewno za tym, aby przez cały cykl treningowy mieszkać i trenować w Polsce. Zauważyłem, że w dniu walki moja tzw. dyspozycja dnia była daleka od ideału.
Po powrocie z St. Louis wybieram się z rodziną na kilka dni wakacji tradycyjnie na wyspę Aruba, gdyż przygotowania do walki z Kliczko nie pozwoliły nam na wcześniejszy wyjazd. Po wakacjach kolejny wyjazd do St. Louis, by kontynuować zajęcia na Akademii Boksu u Prof. Blodwoortha. Dopiero po nowym roku siądziemy w szerszym gronie aby ustalić kalendarz walk w 2012 roku. Mam nadzieje, że uda się zorganizować ciekawe walki zarówno dla mnie, jak i dla moich fanów. W tych planach nie zabraknie zapewne walki w Polsce. Wszystkie te walki muszą dawać mi punkty rankingowe, by ustawić się w kolejce pięściarzy do walki o pas mistrza świata w HW. Cieszy mnie fakt, że polscy pięściarze notowani są wysoko w rankingach poszczególnych federacji. Coraz większa ilość polskich pięściarzy zaczyna walczyć na galach organizowanych w USA. Zapowiada się więc ciągły rozwój polskiego boksu zawodowego i to w trudnym okresie kryzysu ekonomicznego.

2012
2011
2010
2009
2008
2007
