2014-12-23

Świąteczne wyznania

2014-12-23  Świąteczne wyznania.

Kończy się rok 2014 i jak wszystko wskazuje na Niebie i na Ziemi, że czas zakończyć moją 15 - letnią karierę w boksie zawodowym.Ostatnia walka przed polską publicznością w Krakowie pokazała,że fizycznie nie jestem w stanie walczyć, jak dawniej. Przychodzi czas rozstania z boksem na zawsze.Nie mam się czego wstydzić, zapisałem się w historii polskiego boksu wymiernymi osiągnięciami. Nazbierało się tego sporo i przyjdzie kiedyś czas, aby te wszystkie małe i duże sukcesy pokazać. Być może warto również pokazać największe porażki, których mimo wszystko było niewiele. Przez lata czułem poparcie i żywy doping polskich fanów boksu. Moje ostatnie lata spędzone w USA pokazały , że Polak może też walczyć w największych amerykańskich halach sportowych o pasy mistrza świata. Miałem szczęście do trenerów, gorzej było z promotorami. Mimo wszystko zdobyte wyróżnienia, są uznaniem dla wszystkich , którzy przy mnie byli. Wielokrotnie zadawano mi pytanie , czy będę szkolił pięściarzy, by przekazać zdobytą wiedzę młodszym. Ciągle odpowiadałem ,że boks jest niewdzięczną dyscypliną dla trenera , czy promotora. Ja nie mam takich cech, aby się poświęcic na lata i trenować swoich następców. Podkreślałem zawsze ,że prawdziwy boks jest w USA i  wystarczy przyjechać, by poznać metody treningowe. Krytykowano mnie za te stwierdzenia, ale coraz to nowi pięściarze idą moim śladem.Kiedyś miałem okazję gościć w USA kilkunastu polskich pięściarzy. Walczyli na moich galach. Dodatkowo Piotr Wilczewski interesował się sprzetem do treningów, treningiem siłowym i taktycznym. Podpatrywał pracę moich trenerów. Zwierał znajomości i szukał partnerów do współpracy. Jeszcze niedawno walczył a dzisiaj już zdobył uznanie w środowisku, jako dobry trener, nowego pokolenia. Niestety  ostatnie wydarzenia wskazująna to ,że nie będzie miał w Polsce lekko. Niekoniecznie jego praca może zostać zaakceptowana, przez innych związanych z boksem zawodowym. Znam dobrze Piotra i wiem,że nie jest zdolny do czynów, jakie ostatnio przypisano jemu. Liczę ,że intryga zostanie wyjaśniona a on sam skupi się na pracy trenerskiej. Powtarzam – w Polsce nie ma warunków do rozwoju boksu zawodowego, gdyż interesy pięściarzy niekonieczne są zgodne z interesami promotorów. Szkoda ,że ostatnie porażki Polaków przerzedziły czołówki rankingów. Liczę ,że wielu pięściarzy wróci do rankingów oraz ,że pojawią się nowi nastepcy Adamka, Włodarczyka, Proksy. Liczę jeszcze na walkę pożegnalną , która pozwoli na pożegnanie się z fanami boksu. Teraz w USA, zajmuję się budowaniem swojej przyszłości poza boksem. Zainwestowałem w nieruchomości , które zapewnią mi stałe przychody i pokryją koszty utrzymania rodziny. Córki coraz starsze , niedługo studia a później próba poszukiwania własnej drogi życiowej. Teraz nastał czas dla rodziny,muszę nadrobić zaległości. Ciągłe pobyty poza domem , treningi , walki, to wszystko dezorganizowało życie rodzinne. Muszę znaleźć czas na uporządkowanie zdjęć  i innych zbiorów, dokumentujących moją sportową karierę. Cieszę się ,że jest dostępna moja biografia w wersji książkowej. Liczę jednak na to ,że Janusz Pindera napisze książkę o moich sportowych osiągnięciach. Był na tylu moich walkach, ma obraz tamtych ringowych wojen i tego, co towarzyszyło moim walkom. A teraz krótkie życzenia adresowane do wszystkich moich fanów boksu, znajomych, rodziny w Polsce, USA i innych krajach, gdzie młoda emigracja śledziła moje walki.  Tym wszystkim życzę spokojnych , podniosłych Świąt Bożego Narodzenia oraz wszelkiej pomyślności  w nadchodzącym Nowym 2015 roku.  

2014-11-08

Chwile prawdy

2014-11-08  Chwile prawdy

To już dzisiaj, za klika godzin wyjdę w Krakowie do ringu, by stoczyć  walkę z Arturem Szpilką. Czekają mnie i mojego oponenta –chwile prawdy. Z jednej strony młody , gniewny, były przedstawiciel kibolskich walk ulicznych, z drugiej strony ja. Czy rutyna , doświadczenie, odporność na ciosy , będą wystarczające na obiecane przez Artura ,,myczki,, Nawet jeśli zaskoczy mnie niekonwencjonalnym ciosem, czy zwodem, to i tak będzie musiał uznać moją wyższość. Moim obciążeniem, jak mówią fachowcy może być wiek i trochę wolniejsze wyprowadzanie ciosów. Postaram się pokazać boks taki, jaki prezentowałem przez lata walcząc o tytuły. Wiem ,że taktyka Artura będzie polegał na szybkim poruszaniu się w ringu a ja będę musiał , go gonić. Jeśli liczy ,że zmęczy ,,starego Adamka,, to się zdziwi. Chwile prawdy w ringu były w każdej walce, jakie do tej pory liczyłem. Zawsze musiałem stawiać czoło silnym i zdecydowanym oponentom. Nawet jeśli pierwsze kilka rund , będą słabsze w moim wykonaniu , to w końcu musze go dopaść i zapracować na zwycięstwo. Fani boksu mogą liczyć na wielkie emocje. Razem z trenerem spędziłem w Gilowicach ponad dziewięć tygodni. Przygotowania były bardzo udane, choć inne niż zawsze. Chcę teraz  już, podziękować wszystkim , którzy pomagali mi w tych przygotowaniach. Po kilku latach stocze walkę w Polsce dla swoich fanów. Życzę im oraz fanom zgromadzonych przed telewizorami wielkich emocji.

2014-10-13

Witam z Gilowic

2014-10-13 Witam z Gilowic.

Znalazłem wolną chwilę, aby napisać kilka zdań po długiej przerwie. Dwa dni temu nasi piłkarze dali milionom Polaków wiele radości. Mnie to też się udzieliło i w świetnym nastroju dziękuję im za tą niespodziankę. Zaczynam wierzyć w to, że zadziałała magia Stadionu Narodowego, który z powodzeniem zastąpił ciągle remontowany stadion chorzowski. Na naszych oczach tworzy się legenda Stadionu Narodowego i nowej drużyny narodowej. Wielka radość i łzy kibiców potwierdzają, że pokonanie po tylu latach drużynę piłkarskich profesorów z Niemiec ,było nie lada wyczynem. To wszystko się wydarzyło za sprawą  jednej , okrągłej piłki , która dwukrotnie wpadła  do niemieckiej bramki. Serdecznie gratuluję chłopcom i ściskam kciuki za jutrzejszy mecz ze Szkocją. Rok 2014 obfituje w sukcesy polskich sportowców różnych dyscyplin. Szkoda ,że w ostatnim czasie nie wiedzie się polskim pięściarzom w walkach o tytuły. Moja porażka z Głazkowem , też się do tej oceny przyczyniła. Dzisiaj jestem w trakcie przygotowań do walki polsko-polskiej, za sprawą telewizji i wielu fanów boksu. Dałem się namówić na walkę z Arturem Szpilką , gdyż była presja na to, aby stworzyć widowisko z naszym udziałem. Kim jest Artur Szpilka każdy wie, ale co potrafi w każdej następnej walce? Czy pokona mnie i będzie szedł swoją drogą po tytuł , czy też dozna goryczy porażki. Każdy pięściarz musi być na jedno i na drugie zawsze przygotowany. Ring weryfikuje szybko nasze plany, a czasami jeden celny cios przybliża wygraną, bądź kończy walkę.

Moja kariera dobiega końca, inaczej już patrzę w przyszłość. Nie stawiam sobie już, bardzo ambitnych celów, gdyż wiek i zdrowie decydują tylko o chęci stoczenia  kolejnych pojedynków. Instynkt podpowiada, że mogę stoczyć jeszcze kilka walk, ale muszę je wygrać i wyjść z nich mało zraniony. Osiągnąłem w życiu sportowym sporo, zarobiłem też na godne życie z rodziną. Czas powoli szukać nowego zajęcia.

Na razie w rodzinnych Gilowicach przechodzę aklimatyzację i trenuję do walki w Krakowie. W skromnych warunkach codziennie wykonuję  porcję założeń treningowych. Przywiozłem do Gilowic mojego trenera Rogera Blodwoortha, nie po to aby poznał piękno Beskidów. Jest ze mną od rana do wieczora w szkolnej sali treningowej , na siłowni, czy też przy  śledzeniu w komputerze stylu walki Artura. Mieliśmy okazję oglądać razem jego walkę z Jeningsem. Znamy jego silne i słabe strony. Musze być gotowy na jego niespodzianki zwłaszcza ,że jest mańkutem. Utarło się takie przekonanie , że nie potrafię walczyć z mańkutami. To wszystko za sprawą przegranej walki z Dawsonem. To tylko część prawdy, druga część to słynne zatrucie pokarmowe i noc spędzona w WC. Wtedy straciłem tytuł. Teraz nie mam nic do stracenia i tym różni się ta walka od walki z Dawsonem. Kraków, niemal rodzinne miasto Artura. Był podobno czas, kiedy każda ulica w tym mieście była jego. Ja bywałem i bywam w Krakowie również często, stąd liczę ,że 8 listopada na walkę ,przyjdzie również kilku moich fanów …..

Na czele mojego skromnego sztabu przygotowawczego w Gilowicach, stoi Mama Anna, która nas żywi specjałami polskiej kuchni. Roger i ja jesteśmy jej wdzięczni za poświęcenie i za świetne potrawy, jakie nam przygotowuje. Trzyma też dyscyplinę i nie pozwala na odstępstwa od założeń treningowych. Tak samo, jak my liczy na moje  zwycięstwo. W sobotę po wygranej Polaków z Niemcami w piłkę nożną, powiedziała popatrz Tomek, jak ludzie potrafią się pięknie cieszyć.  Później dodała, zrób wszystko abyśmy w Gilowicach znowu świętowali Twoje zwycięstwo. Nie wypada więc przegrać z Arturem. Warto pokazać jeszcze raz polskim fanom boksu , jak walczy stary, dobry Adamek.  Wszystko wskazuje na to ,że dam radę i sędzia w ringu podniesie moją rękę do góry. Odcięty od świata  wylewam poty na szkolnej sali gimnastycznej. W piwnicy własnego domu mam małą salę treningową z przyrządami, tam też trenuję. Wszystko po to, aby wróciły wspomnienia z moich początków kariery. Mama pokazuje album z fotografiami, tam jest uwiecznione prawie wszystko, co ważnego wydarzyło się  w moim życiu sportowym. Na ulicy spotykam znajomych i co nie dziwne , wszyscy jakoś się zmienili, są dojrzalsi na swój sposób. Ten dłuższy pobyt w Polsce, to swoisty powrót do korzeni, choć po latach spędzonych w USA inaczej odczuwalny. Dostrzegam wiele zmian w okolicy i w wielu polskich miastach. Zmian na dobre. Polska to piękny Kraj. A po wielkich sukcesach polskich sportowców w tym roku , coraz przyjemniej być Polakiem. I wtedy nie jest ważne czy mieszkają w USA, Irlandii, Anglii czy Niemczech. Ważne ,że są szczęśliwymi Polakami. To bardzo wzmacnia mnie mentalnie i odbudowuje psychikę przed walką w Krakowie.

2014-05-30

Krajobraz po wyborach

2014-05-30 Krajobraz po wyborach

Wróciłem do amerykańskiego domu po dłuższym pobycie w Polsce. Wróciłem na tarczy bo , partia Solidarna Polska z której list startowałem w wyborach do Parlamentu Europejskiego , nie przekroczyła progu 5 % głosów. Do wyborów przystąpiłem na zasadach podobnych, jakie są w tenisie. Dostałem od szefów partii tzw. dziką kartę i mogłem startować w rodzinnym regionie Śląska. Nie wstąpiłem do partii, ale mogłem startować z jej listy. Była to dla mnie decyzja spontaniczna, ale i bardzo ważna. Zawsze chciałem wrócić do miejsc, w których byłem kiedyś i dorastałem. Odbyłem wiele spotkań, spotkałem tysiące ludzi, przejechałem samochodem ok. 15.000 kilometrów. Nie zdobyłem mandatu posła do Parlamentu Europejskiego, ale zdobyłem znacznie więcej – sympatię i radość wyniesiona z tych spotkań. Poznałem ludzi mieszkających w małych miejscowościach, ich warunki nauki, pracy czy wypoczynku. Tego nie zobaczymy, na co dzień w telewizji. Wróciłem do ludzi i miejsc, gdzie trenowałem boks i pracowałem w kopalni. Dane mi było uczestniczyć w protestach organizowanych przez Solidarność górniczą i wspierać ich słuszne żądania. Przez kilka tygodni stałem się jednym z tych, którzy wcale dobrze nie mówią o decydentach na Śląsku, czy w kraju. Mam wielką satysfakcję z tych spotkań, bo wyniosłem z nich przekonanie, że warto walczyć, aby zmieniać Polskę. Po demonstracjach zaczęło być głośno w mediach o nierozwiązanych od wielu lat problemach górników i ich rodzin. Sytuacja w górnictwie jest dramatyczna, bo ludzie, którzy odpowiadali za jego pracę bieżącą i rozwój nie sprawdzili się. Pisałem o tym na blogu w dniu 4 maja. Wiem, że po tej dacie problemy znalazły się przedmiotem zainteresowania Premiera, NIK i innych instytucji. Za niedługo ma się ukazać raport o polskim górnictwie, o który wnioskowałem z górnikami. http://biznes.onet.pl/raport-ws-uzdrowienia-sytuacji-w-gornictwie-4-czer,18488,5639808,1,news-detal

To wszystko sprawia, że gorycz porażki wyborczej jest mniejsza. Zawsze będę twierdził, że tygodnie spędzone wśród wyborców na Śląsku, będę pamiętał do końca życia. Wiem, że tysiące rozdanych fotografii z dedykacjami, to pamiątka dla tych, którzy przyszli mnie spotkać. Jak walczyłem w ringu, to nie było do mnie swobodnego dostępu, teraz mogłem nadrobić zaległości w stosunku do fanów boksu i porozmawiać z nimi o boksie i ich troskach. Dostałem od moich rozmówców wiele dowodów sympatii i wyróżnień za szczere zaangażowanie się w rozwiązywanie ich problemów. Figurka Św. Barbary patronki górników i szpada górnicza, to dowody wdzięczności wyborców.

Więcej o spotkaniach z wyborcami: https://www.facebook.com/tomaszadamekPE?fref=nf#!/tomaszadamekPE/photos_stream

Demokracja i system wyborczy w Polsce, pozwolił na zdobycie mandatów przez inne osoby z innych partii. Czy posłowie wybrani na 5 letnią kadencję pochylą się nad sprawami ludzi, z którymi ja się spotykałem? Wątpię w to i chciałbym się mylić. Szkoda ,że media na samym starcie wyborów określiły mnie i inne osoby ze świata sportu ,,celebrytami,,   To w znacznym stopniu odebrało nam wiele głosów, bo podważano sens naszego wyboru. Medale i tytuły Otylii Jędrzejczak, czy moje pasy mistrza świata, były za mało istotną rekomendacją, by uzyskać przychylność mediów a następnie wyborców. Przykre to, bo w trakcie kariery sportowej rozsławialiśmy Polskę na świecie a drzwi do Parlamentu Europejskiego, zatrzaśnięto nam w mediach, zanim jeszcze się rozpoczęły wybory. Oto cała Polska, pełna różnych ideałów daje dowód na to, że inne wartości niż sportowe zwyciężyły w walce o fotel posła. Czy nasza obecność w Parlamencie Europejskim, byłaby nieprzydatna?  A jakie wartości w imieniu Polski wniosą osoby, które zapowiadają wysadzenie Parlamentu Europejskiego i jego struktur ?

Z wielkim szacunkiem będę wyrażał się o ludziach, którzy zorganizowali moje spotkania z wyborcami, a ich przebieg był dowodem na celowość takich spotkań. Dziękuję wszystkim, którzy przyszli spotkać się i porozmawiać ze mną. Dziękuję tym mediom, które bezstronnie przekazywali informacje z tych spotkań. Wielkie słowa uznania dla terenowych działaczy Solidarnej Polski, którzy byli autorami mojego programu spotkań. Dziękuję również Zbigniewowi Ziobro i kierownictwu partii Solidarna Polska za to, że pozwolili mi na postawienie pierwszych kroków w polityce.  Nie dziękuje tym, którzy nie mając żadnego powodu zaatakowali mnie osobiście za to, że nie pozostałem obojętny dla spraw polskiego górnictwa i przemysłu na Śląsku.  Byli koledzy Michalczewski czy Saleta nigdy nie zrozumieją moich prawdziwych intencji i chęci działania dla środowiska, w którym się urodziłem, dorastałem i rozpoczynałem karierę pięściarza. Pytania odnośnie kosztów finansowych, jakie poniosłem w związku z wyborami oraz kosztów sportowych po porażce, będą wracać wiele razy. Panie Saleta na zadane publicznie głupie pytanie, nie ma mądrej odpowiedzi, nawet na Twitterze. Co więcej gentelmani nie rozmawiają ponoć o pieniądzach, tym bardziej publicznie.

Co dalej teraz? Wracam na krótko, jak zapowiadałem do boksu. Czas zakończenia kariery blisko, stąd muszę szybko dopinać sprawy jesiennej walki. Z kim, gdzie, to wszystko w najbliższych tygodniach zostanie ustalone. Wracam do typowych treningów, samochód idzie w odstawkę, a wytrzymałość będę zdobywał m.in. w biegach i treningach ogólnorozwojowych. Później przyjdzie czas na powrót do sali treningowej, gdzie wraz z trenerem będę ćwiczył elementy walki w ringu. Jestem za walką w Polsce z atrakcyjnym pięściarzem, którego chętnie fani boksu zobaczą w Polsce. W trakcie moich spotkań z górnikami podpowiadano mi nazwiska wielu znakomitych pięściarzy z USA, których chętnie obejrzeliby w walce ze mną.  Może uda się doprowadzić do ciekawej walki, zobaczymy wkrótce.

Na razie zabieram się za czytanie książki Tomasz Adamek ,,FIGHTER,, , która zawiera fakty z mojego życia. Tak jak chciałem odwiedzić dawne miejsca, rozpoznać ludzi po kilkunastu latach, tak bardzo chciałem spisać to, co zapamiętałem z lat minionych. Mam nadzieję, że lektura pozwoli mi na kolejne chwile radości i przywróci zapamiętane obrazy z życia. Bogatego w wydarzenia życia. Zapraszam Państwa do lektury tej książki i zapewniam, że nie czynię tego ze względu na honorarium ze sprzedaży książki. Zapraszam do moich wspomnień i ciekawych wątków mojego sportowego życia. Obiecuję wpisać dedykacje, podczas kolejnego pobytu w Polsce. Książka łatwa do zakupu przez internet lub w sieciowych księgarniach.

Tomasz Adamek (C) 2010 tomasz@tomaszadamek.com.pl Licznik odwiedzin: 4253061projekt i wykonanie: Atmax.pl


Wersja mobilna

Wersja normalna