2010-03-03 Pierwsze dwa treningi w Houston
Dziś rano pożegnałem Ziggi Rozalski, który wrócił sam do New Jersey. Wczoraj był ze mną cały dzień i uzgadniał, jako promotor wszystkie sprawy organizacyjne z trenerem Ronnie'm Shields'em. Rozmowa była krótka i ku mojemu zdumieniu Ronnie mówi no, to zaczynamy pierwszy trening. Jak się póŹniej okazało na pierwszy dzień treningu zaplanował walkę z cieniem, 5 rund tarczowania, worek, gruszkę a na sam koniec zalecił mi 30 minut intensywnego pływania. Ziggi patrzył na trening i uśmiechał się, jakby mu ten widok sprawiał przyjemność. Po pływaniu poszliśmy na wspólny obiad i tam dopiero padły pierwsze oceny. Ronnie stwierdził, że widzi u mnie plusy i minusy. Plusem jest szybkość, dobra praca nóg, siła ciosu i stosunkowo dobra koordynacja ruchowa. Słaba stroną jest postawa po zadaniu kilku ciosów i chwilowy brak ruchu. Powiedział, że będziemy pracować nad wyeliminowaniem tego nawyku, bo inaczej mogę być łatwym celem dla Arreoli.
W trakcie obiadu powiedział mi, że w treningach będzie pomagał mu Braian, który jest specjalistą od fizjologii sportu. Napisał pracę doktorską z zakresu znaczenia znajomości zagadnień fizjologii w sporcie. No to się teraz zacznie pomyślałem sobie, skoro Ziggi zaangażował naukowca. Już fani boksu w Polsce, będą narzekać, że przestawiają Adamka na amerykański styl boksowania. Pierwszy dzień był bardzo pracowity i z niecierpliwością czekałem na to, co przyniesie drugi dzień treningu. Na odchodne Ronnie rzucił- TOMAS jutro spotykamy się o godz: 6.00 rano. Myślałem, chyba Źle zrozumiałem o 6.00 rano,ale jednak to była prawda. Do gymu podjechałem Chryslerem, którego wypożyczyłem na cały miesiąc treningów w Houston. Miasto jest strasznie wielkie i bez auta z nawigacją nie ma, co szukać. Do gymu nikt obcy nie wejdzie, co jest dla mnie zrozumiałe. Po wejściu do środka zobaczyłem mimo wczesnej pory już trenujących pięściarzy. Jeden z nich mówi do mnie, cześć jestem JUAN DIAZ, Ronnie mówił,że będziesz z nami trenował. Po chwili uświadomiłem sobie, że oglądałem jego walkę z Malinaggi. Za chwilę przychodzi do mnie kolejny gość, cześć jestem Braian, będę odpowiedzialny za twóje przygotowanie siłowe i fizyczne. Dziś trening zaczynamy od elektrycznych schodów. Dobrze,że nie od elektrycznego krzesła pomyślałem. No to proszę bardzo zaczynaj, wejdziesz na 100 piętro, gdyby to przeliczyć na teren płaski to pokonasz dystans ok. 5 kilometrów. Pomimo różnicy 7 godzin czasu, jaka jest pomiędzy Polską a Houston, wskoczyłem na schody i tak wspinałem się na to setne piętro. On skupiony kontrolował odczyt tętna, uderzeń serca i inne parametry, które pokazywała mu maszyna. Zmęczony i szczęśliwy po wykonaniu ćwiczeń zapytałem, go no jak wyniki. On ze spokojem powiedział, jak na początek treningu nie jest najgorzej. Podszedł do mnie z kartką i mówi, Tomas to jest twój plan treningowy na dziś. I tak kolejny raz miałem okazje tarczować z Ronnie . Tym razem przez 6 rund ćwiczył ze mną element pochylania całej sylwetki, po zadaniu kilku ciosów. Te ćwiczenia mają wyeliminować moją wyprostowaną sylwetkę, łatwą do przyjęcia kontry. Kolejne ćwiczenia z workiem, walka z cieniem, gruszki.
2010-02-28 Czas na zmiany
W dniu dzisiejszym wylatuję wraz z Ziggy Rozalski do Houston w Texasie, gdzie będę przygotowywał się do zaplanowanej na 24.04 w Ontario, walki z Chrisem Arreolą. W New Jersey spadł obfity śnieg a tam gdzie lecę, jest ciepło i przyjemnie. Bazę treningową będę miał w pięknie położonym hotelu Milennium Greenway oto link : http://www.themillennium.com/Texas/Houston/Millennium-Greenway/Video-Tour-1445.html. Jest tam na miejscu siłownia, basen i wszystko to, co jest potrzebne do normalnego życia. Jutro zobaczę Gym, w którym nowy trener Ronnie Shields, będzie wyciskał ze mnie siódme poty.
W ostatnim czasie dostałem dużo e-maili i przeczytałem sporo nowych wpisów w księdze gości na mojej stronie www. Chciałbym podziękować za wszystkie rady i życzenia. Wiem, że grono moich fanów z wielu zakątków świata na bieżąco śledzi moje losy. Informuję, że w najbliższych dniach zostanie otwarta nowa strona internetowa, już dwujęzyczna. To z myślą o fanach boksu władających językiem angielskim, którzy o taką zmianę zabiegali.
Wczoraj i dziś miałem okazję śledzić igrzyska zimowe w Vancouver. Wspaniała walka Justyny Kowalczyk i panczenistek na łyżwach, pozwoliły powiększyć dorobek medalowy Polski. Wcześniej znany mi dobrze Adam Małysz pokazał, że dalej ma dynamit w nogach. Wszystkim im serdecznie gratuluję zdobytych medali. Jestem przekonany, że cała Polska płakała ze szczęścia. Medaliści dużo zrobili dla popularyzacji sportów zimowych w kraju.
Za kilka dni postaram się opisać treningi i pobyt w Houston. Do świąt Wielkanocnych, będę z dala od rodziny,. Na święta zaproszę rodzinę do siebie, do Houston aby nie burzyć cyklu treningowego. Jak widać planowanie wszystkiego jest czynnikiem najważniejszym, jeśli ma doprowadzić do założonego celu.

2010-02-23 Oświadczenie w sprawie trenera Andrzeja Gmitruka

W dniu dzisiejszym odbyłem rozmowę telefoniczna z trenerem Andrzejem Gmitrukiem na temat jego udziału w moich przygotowaniach do walki z Chrisem Arreolą. Andrzej Gmitruk po powrocie do Polski wykonał szereg badań lekarskich w zwiazku z dolegliwościami kardiologicznymi. Andrzej Gmitruk oświadczył, że wyniki badań uniemożliwiają mu w tej chwili, dalszą współpracę ze mną. Ustaliliśmy, że w tej sytuacji muszę swoje przygotowania do walki z Arreolą organizować bez jego udziału. Ta nowa dla mnie sytuacja zmusiła moich promotorów do wyszukania rozwiązania awaryjnego, polegajacego na zatrudnieniu nowego trenera. Pragnę poinformować fanów boksu, że wstępnie uzgodniliśmy warunki współpracy z Ronie Shilds, trenerem m.in. Evandera Hollyfielda. W najbliższą niedzielę wylatuję więc do Texasu, gdzie do końca marca będę trenował. Od poczatku kwietnia dołączy do nas trener Roger Bloodworth, który obecnie przygotowuje do walki swojego podopiecznego pięściarza Davida Tua. Bardzo żałuję, że nie dane mi będzie przygotowywać się z trenerem Andrzejem Gmitrukiem do walki z Arreolą. Uważam jednak, że zdrowie trenera boksu i zdrowie pięściarza, to najważnieszy warunek uprawiania tej dyscypliny sportu. Życzę trenerowi Andrzejowi Gmitrukowi szybkiego powrotu do zdrowia i tego aby stanął w przyszłości w moim narożniku, gdy będe walczył o tytuł mistrza świata. Apeluję do miłośników boksu, aby nie wywoływali publicznej debaty na temat innych powodów zawieszenia naszej współpracy niż zdrowie trenera Andrzeja Gmitruka. Obiecuję na bieżąco informować o przebiegu treningów do ważnej walki z Arreolą. Pozdrawiam Tomasz Adamek.
2010-02-20 Nie taki Chris koszmar straszny...

Wróciłem z Ontario w Kalifornii, gdzie byłem na pierwszym spotkaniu z Chrisem Arreolą i jego zespołem. Na konferencji prasowej poświęconej sprawom organizacyjnym naszej walki w dniu 24.04.2010 roku, było ponad 50 dziennikarzy. Konferencja prasowa odbyła się w jednej z sal Citizens Business Bank Arena, gdzie odbędzie się nasza walka. Było miło i nic nie przypominało koszmaru...
Widziałem Chrisa na ostatniej walce z Minto i miałem wrażenie, że jest wielkim mężczyzną. Na konferencji prasowej, był chyba jego sobowtór. Chris zmalał, stanął przy mnie i nie mogłem uwierzyć, że jest niższy. Pomyślałem sobie szybko, jak to możliwe przecież, to Adamek jest za niski i generalnie za mały na wagę ciężką. Ileż to razy czytałem informacje na ten temat.

fot. Przemysław Garczarczyk
Przetarłem oczy ze zdumienia i wróciłem do rzeczywistości. A rzeczywistość nie jest taka koszmarna. Mój oponent jest niższy ale lepiej zbudowany co widać na oko. Mam dłuższy zasięg rąk, szybciej się poruszam w ringu, szybko wyprowadzam ciosy, a celownik mam laserowy, jak to powiedział red. Andrzej Kostyra na mojej walce z Estradą. Uruchomię centrum zarządzania walką, czyli szare komórki, zrealizuję założenia taktyczne i walkę wygram. Jednym słowem jestem bardzo zadowolony, bo wyjazd upewnił mnie, że sympatyczny Chris, silnie bijący, ze świetną statystyką walk, jest do pokonania. On sam w wywiadzie dla mediów powiedział, że wyglądam na większego pięściarza niż na filmikach You Tube, gdzie miał okazje oglądać moją walkę z Estradą.
Zauważyłem u niego naturalny respekt w stosunku do mojej osoby. Zanim jednak dojdzie do walki, czeka mnie kolejny długi trening. Jak zwykle trzeba szukać kompromisów pomiędzy planami moich trenerów a moimi planami przygotowań. W następnym tygodniu zacznę lekki rozruch z trenerem Ralphem Mendezem a później dojadą trener Andrzej Gmitruk i trener Roger Bloodworth. Planuję wstępnie trening w górach aby nabrać większej wydolności. Ostatni tydzień przed walką planujemy spędzić już w Ontario z racji różnicy czasu i konieczności dobrego zaaklimatyzowania się. Transmisję z walki przeprowadzi stacja telewizyjna HBO, a w Polsce tradycyjnie walkę pokaże POLSAT. Z racji różnicy czasu aż 9 godzin, fani boksu w Polsce nie będą się zrywać o 3 czy 4 godzinie rano, tylko wstaną wyspani i obejrzą moją walkę ok. godz. 7.00. rano. Hala widowiskowa w Ontario pomieści ok. 11.000 widzów i teraz pojawia się pytanie, ilu moich fanów z USA, Polski i innych krajów przyleci do Ontario mnie dopingować. Chciałbym bardzo aby w tak ważnej dla mnie walce było kilka tysięcy moich rodaków, bo bez wspaniałego dopingu nie wyobrażam sobie mojej walki. Liczę na to, że wielu moich fanów wybierze się do Kalifornii na wycieczkę a do 24.04.2010 r. można jeszcze wszystko zaplanować. W Ontario są piękne hotele, a bilety na walkę nie są drogie. Sama sala widowiskowa jest nowoczesna i sprawia imponujące wrażenie. Zapraszam fanów boksu już dziś, spotkajmy się w dniu walki w Ontario.

Link do Hali sportowej, w której odbędzie się walka Tomasz Adamek vs. Chris Arreola

Muszę w tym miejscu podziękować moim Promotorom - Katy Duva z Main Events i Ziggy Rozalski z Zggy Promotions za to, że po fiasku rozmów z Hopkinsem zaplanowali dwie, ważne walki na początku 2010 roku. Wiele osób wątpiło w zdolności organizacyjne moich promotorów ale jak widać nie mieli racji. Jestem przekonany, że wygrana walka przybliży mnie bardzo do celu jakim jest zdobycie tytułu mistrza świata w wadze ciężkiej. Doczekałem się też zainteresowania walką stacji telewizyjnej HBO i czołowych amerykańskich mediów. Ważne aby było zdrowie, które jest warunkiem uprawiania boksu.
W dniu dzisiejszym w kościele w Harrison odbędzie się msza za pokój duszy tragicznie zmarłych w katastrofie samolotowej Polaków, a wśród nich był bliski mój znajomy Jacek Mazurek. Był na wszystkich moich walkach w USA. Po zwycięskiej walce z Estradą wszedł do ringu i cieszył się moim zwycięstwem. Ceremonie pogrzebowe odbędą się w Polsce. A teraz kilka słów o innej stronie popularności wśród rodaków. Ku mojemu zdziwieni spotkałem na portalu Nasza Klasa kilka profili - Tomasz Adamek.
2010-02-12 Krajobraz po bitwie z Estradą i przed bitwą z Arreolą
Tak, jak przewidywałem przed walką, Jason Estrada pozbywając się zbędnego balastu postawił w walce na szybkość. świetnie przygotowany do walki niczym nie przypominał Estrady w walce z Powietkinem. Sprawdziło się po raz kolejny powiedzenie, że tak się walczy, jak przeciwnik pozwala. A pozwalał mi na zadawanie ciosów seriami i to zadecydowało o korzystnym dla mnie werdykcie sędziów punktowych. Miałem okazję obejrzeć walkę już dwukrotnie. Bez cienia wątpliwości walkę tę wygrałem kilkoma punktami. Nie było zapowiadanych desek przez Estradę ale i ja tylko raz zadałem cios, który mocno odczuł Estrada. Po walce miał mocno opuchniętą twarz, co świadczy o celności zadanych ciosów. Taktyka na walkę z Estradą nie zakładała jej rozstrzygnięcia przed upływem 12 rund. Wiedzieliśmy bowiem, że jest odporny na ciosy i nie wolno dążyć do zadania nokautującego ciosu, bo można samemu narazić się na wielkie niebezpieczeństwo. Estrada kilka razy trafił mnie z kontry i dlatego nie chciałem ryzykować. Starałem się realizować taktykę zaproponowaną przez trenera Andrzeja Gmitruka, polegającą na zadawaniu serii ciosów i odskoku od Estrady. Walka na dystans miała zapobiec przed szybkimi ciosami Estrady wyprowadzanymi w półdystansie. Estrada świetnie walczył w obronie, ustawiał się do mnie lewym bokiem, zbierał dużo ciosów na bark . Pochylając się, z głową wysuniętą do przodu atakował, jak bizon. Przyjmując taką postawę zmniejszył do maksimum powierzchnię ciała, gdzie czysto mogłem ulokować ciosy. Musiałem się napracować bijąc ciosy na korpus, aby opuścił ręce. Liczyłem, że ciosy te szybciej odniosą zakładany efekt w postaci spadku jego szybkości. Niestety założenia, że będzie łatwiej nie sprawdziły się, co prawda poruszał się wolniej na nogach ale dalej był niebezpieczny. Zamiast osłabienia Estrady, spostrzegłem jego tendencyjne ataki głową i bicie nasadą rękawicy, Na powtórkach zauważyłem jego lewą rękę, jak bije nasadą rękawicy, obejmuje mnie za szyję, ściąga do siebie i atakuje głową. Efektem tych ataków jest sina prawa powieka nad okiem, całe szczęście, że nie doszło do rozcięcia łuku brwiowego. Ciosów na pograniczu faulu było sporo i to co mówił przed walką trener Andrzej Gmitruk sprawdziło się. Po 8 rundzie wiedzieliśmy, że nie można podejmować ryzyka i należy siły rozłożyć na pełen dystans. Szkoda, że nie ma statystyki zadanych ciosów ale po obejrzeniu walki wiem, że zadałem czystych ciosów dużo więcej od Estrady. Nie denerwowały mnie jego gesty w ringu, uśmiech po moich udanych kombinacjach ciosów, czy też podnoszona ręka do góry, która miała sugerować jego przewagę. Z tymi gestami przewagi kontrastowały przekleństwa jego Ojca i trenera w jednej osobie, rzucane w narożniku, w ramach pobudzenia go do jeszcze lepszej walki. Werdykt mógł być tylko jeden, jednogłośne, wyraźne, wysokie moje zwycięstwo. Niestety werdykt ten nie podobał się Estradzie i na jego teatralne gesty nabrało się sporo ludzi. Myślę tu o niektórych wypowiedziach cytowanych w mediach. Zakładam, że były to wypowiedzi prawdziwe, lecz nie poparte argumentami . Niestety doszło do medialnych publikacji i braku staranności zawodowej w kilku portalach internetowych. Podniesiono zarzuty w stosunku do mojego współpromotora Ziggy Rozalski, które nie mają potwierdzenia w rzeczywistości. Reakcją na te medialne wypociny, jest skierowanie sprawy do sądu w Nowym Jorku przez prawnika Main Event Patricka Englisha. Publikacje szkalujące dobre imię zostały szybko zdjęte z portali a próby łagodzenia sprawy są dowodem na to, że nadchodzą czasy, kiedy za swoje publikacje w Internecie trzeba odpowiedzieć przed sądem. Sprawa ta wyraźnie osłabiła wartość mojego zwycięstwa nad Estradą.
Osłodą, była i jest niesamowita postawa moich ponad 11.000 rodaków, ubranych w barwy narodowe dopingujących mnie w Prudential Center w Newark. Atmosfera na trybunach niesamowita, sędzia ringowy odczekał z rozpoczęciem walki do czasu zanim nie zostanie odśpiewany hymn polski. Po walce jeden z fanów zapytał mnie, kiedy następna walka w szczęśliwej dla mnie hali. Powiedział, że w hali Prudential Center odradza się pozycja polskiego boksu zawodowego na świecie. Obok mnie wygrał też Przemek Majewski i zdobył serca polskich fanów za świetny występ. Tym samym chcę tu i teraz, podziękować raz jeszcze za gorący doping, tym którzy przybyli do Prudential Center z różnych miast USA, Polski, Anglii, Kanady. Wiem z Waszych wpisów do księgi gości na www.tomaszadamek.com.pl, że kilkaset tysięcy osób zarwało noc, aby obejrzeć moją walkę na żywo. Dziękuję Wam wszystkim za wsparcie i życzenia, które do mnie docierały w różnych formach przekazu. Cieszę się, że każdy po obejrzeniu walki na żywo mógł sobie wyrobić własną ocenę . Dziękuję mediom za to, że relacjonowały moje przygotowania i samą walkę. Wszystkie publikacje pozwalają na konfrontacje naszych indywidualnych ocen z tymi medialnymi.
W Internecie śledzę publikacje na mój temat i czasami ręce mi opadają, jak czytam wirtualne wypociny na mój temat. I jak w takiej sytuacji ja mam trzymać lewą rękę wyżej w czasie walki, skoro te publikacje powoduję trwałe następstwo w postaci zwisu obu rąk. Jak tak dalej pójdzie to nie będę mógł walczyć z oponentami z racji trwałego opadania rąk, po medialnych rewelacjach.
Dam przykład prosty z brzegu. Publikacje na temat pojedynku Adamek vs Sosnowski. Kto wprowadził tę informacje do obiegu medialnego po raz pierwszy??? Co zawierały różne ambitne wypociny w mediach? Warto poczytać a prawda jest taka, że do dnia dzisiejszego nikt się z nami nie kontaktował w sprawie organizacji takiej walki. To był tylko medialny żywot plotki, ubieranej w fakty i zdarzenia, których nie było. Ktoś, kto chce poznać prawdę powinien poprosić o dowody na to, kto, kiedy i w jakiej formie proponował nam taką walkę ze strony Krzysztofa Zbarskiego czy samego Alberta Sosnowskiego. Oświadczam, że nie było żadnego telefonu, żadnego e-maila czy oferty na piśmie ze strony Alberta lub jego promotora, co do czasu walki, miejsca walki, wynagrodzenia dla zawodników, organizatora gali i określenia samej rangi walki. Ta plotka powstała zapewne w głowie intrygantów, w windzie, między piętrami i żyła własnym życiem. Być może autorzy plotki chcieli sprowokować tzw. ustawkę, bo metody nie miały nic wspólnego z tym, co spotyka się w cywilizowanych kontaktach między ludźmi. Zdezorientowani dziennikarze kierowali pytania do jednej i do drugiej strony po to aby plotkę zweryfikować. Odpowiadałem na pytania ja i odpowiadał Andrzej Gmitruk. Odpowiadała też i druga strona. Z tych wypowiedzi zbudowano atmosferę pozbawioną szacunku dla obu stron. W tej sytuacji nie traktuję serio cytowanych wypowiedzi Alberta Sosnowskiego i jego menadżera, gdyż prawda może być zupełnie inna. Wiem, że pięściarze żyją własnymi planami układanymi wspólnie z promotorami i taka wrzutka medialna w postaci propozycji walki, jest oczywistą intrygą wyprodukowaną przez nie życzliwe nam osoby. Może chodziło o wybadanie co ja na to w sytuacji, kiedy zaprzestano sobie zaprzątać głowy rywalizacją Adamek vs. Włodarczyk, po zmianie przeze mnie kategorii wagowej. Ja z wielką uwagą śledzę rozwój sytuacji w polskim boksie zawodowym. Z oddali widzę dobre walki Mateusza Masternaka, Dawida Kosteckiego, Pawła Kołodzieja, Rafała Jackiewicza, Grzegorza Proksy czy Tomasza Hutkowskiego. Czytam też o wypowiedziach i konfliktach, które niszczą dobry klimat w polskim boksie. Tu w USA występuje inna więź emocjonalna pomiędzy emigracją a pięściarzami. Wszyscy wiedzą, jak smakuje emigracja i szukają wspólnego mianownika dla demonstrowania swojej polskości. Tym wspólnym mianownikiem jest w moim przypadku organizacja gali boksu na którą chętnie przychodzą grupowo ludzie, szukający potwierdzenia swojej więzi z Polską. Tu inaczej też postrzegają walki Przemka Majewskiego, czy Pawła Wolaka. Oni sami również z wielką powaga mówią o tym co dzieje się w USA z ich udziałem. Warto aby w Polsce tworzyć również pozytywny, medialny klimat do rozwoju boksu. Przykładem tego dobrego klimatu niech będą merytoryczne wywiady udzielane przez byłych polskich bokserów, choćby Leszka Drogosza.

KOLEJNA BITWA 24.04.2010 r. z Chrisem Arreolą w Ontario ! A teraz o tym co dalej czeka mnie w najbliższym okresie. W czasie, gdy ja wypoczywam po walce moi promotorzy wraz z prawnikami, pracują nad kolejną walką. Wszystko wskazuje na to, że wstępne rozmowy na temat walki z Chrisem Arreolą doprowadziły do istotnych ustaleń. Poprzeczka poszła w górę, kolejna walka oznacza mocniejszego zawodnika .Teraz czekamy na podpisanie kontraktu. Miejsce gali : południowa Kalifornia, miasto Ontario, termin 24.04.2010 r. Szkoda bo w Prudential Center czuję się jak w domu, mocniejszy dopingiem rodaków śpiewających hymn emigracji ,,Pamiętaj,, Funky Polaka. W Polsce w tym czasie pojawiła się możliwość zakupu jego płyty wraz z książeczką. Warto poznać szerzej jego twórczość a więc proszę jej szukać. I jeszcze jedno w treści wpisów w książce gości pojawia się pytanie, czy ja czytam wpisy. Tak, czytam je i dzięki temu mam z Wami bieżący kontakt. Jednocześnie muszę raz jeszcze powtórzyć, że nie jestem w stanie fizycznie wysłać dziesiątki tysięcy zdjęć z autografem o które często prosicie . Nie mam Fan Clubu, który by to robił. Będę jednak walczył w Polsce, stąd możliwość zdobycia autografu nadarzy się napewno.
2010-02-06 Czas na show z Estradą w ringu
Jak zawsze przed kolejną walką dzieje się wiele. Oprócz powtarzalnych wydarzeń związanych z ceremonią kolejnej walki , zauważam zmianę scenariusza. Zaczynam dostrzegać wielki rozmach medialny towarzyszący mojej walce z Estradą. Na konferencji prasowej było ponad 170 dziennikarzy a ich efekty można dziś podziwiać od CNN Sport, po THE RING. To nie była już impreza dla dziennikarzy polonijnych ale byli tam dziennikarze z wpływowych tytułów amerykańskich. Wśród dziennikarzy widać było też przedstawicieli wielkich promotorów boksu zawodowego i co ciekawe, kto chciał mógł rozpoznać czołowych pięściarzy świata. I nie mam na myśli Boby Gunna, który też przyszedł, bo po naszej walce został moim fanem. Spotkałem się z opinią jednego z dziennikarzy, że Adamek oczarował pięściarską Amerykę swoją osobowością i stylem walki. Z dużą ciekawością będą oglądać moją walkę, by móc po niej wyrobić sobie zdanie na temat roli, jaką mogę odegrać w wadze ciężkiej. Czytałem w Internecie wypowiedzi rożnych fachowców od boksu od polskiego Skrzecza do amerykańskiego Rocha, na temat moich szans w walce z Estradą. To są tylko wypowiedziane słowa a i tak ring rozstrzygnie, który z nich miał rację. Jestem świetnie przygotowany i zdrowy.
Moje 100 kilogramów na wadze przy 107.5 kilograma Estrady wiele znaczą. Ja jadłem bez ograniczeń, budując sylwetkę na potrzebę wagi ciężkiej. Nie straciłem szybkości ani wytrzymałości co potwierdziły tygodnie sparingów. Mój oponent Jason Estrada, też chce być szybki i niespodziewanie w szybkim tempie pozbył się zbędnej tkanki tłuszczowej. Czy nie osłabił przy tym organizmu i wytrzymałości, to się okaże. Zwykle organizmu się nie oszuka a zrzucanie wagi nie wyszło na dobre i mnie i na przykład O Neil Bellowi w Katowicach. Estrada zaprezentował się na wadze jak model, z wychudzoną twarzą. Pozbywając się balastu postawił na szybkość i należy spodziewać się wojny w ringu. Wierzę jednak, że razem z trenerem Andrzejem Gmitrukiem zrealizujemy założenia taktyczne i to ja wygram. Dziś dzwonił do mnie z Nowej Zelandii trener Roger Bloodworth i pytał jak się czuję przed walką. Życzył mi wygranej, bo wtedy nasza dalsza współpraca staje się realniejsza. On pamięta o tym, że kolejny mój oponent Chris Arreola, jest również dużym wyzwaniem dla sztabu trenerskiego. Roger na razie przygotowuje do marcowej walki swojego podopiecznego Davida Tua.
Ziggy Rozalski na ceremonię ważenia wyciągnął z garażu czerwone Ferarii i powiedział, jedź do Newark na ceremonię ważenia, przyzwyczajaj się do auta wierzę, że jak wygrasz te dwie walki to będzie twoje. To ma być premia, bonus za wrażenie artystyczne , tak jak w łyżwiarstwie. Z Polski dostaję sporo listów i odbieram telefony od znajomych i rodziny. Wszyscy życzą mi zwycięstwa i zapewniają, że będą ze mną przed telewizorami. Jedni kładą się spać i nastawiają budzik na godz: 4 .00, bo wtedy mam zaplanowane wyjście do ringu. Inni w obawie przed zaśnięciem, będą oglądać wcześniejsze walki w tym Przemka Majewskiego w telewizji Polsat Sport. W Prudential Center zapowiada się wielka frekwencja oceniana dziś na ok. 12 tys. widzów. Czekam na spontaniczny doping Polaków, bo on dodaje mi siły i wiary w zwycięstwo. Do ringu wyjdę w ubiorze podobnym, jak na walkę w Łodzi z logo sponsora firmy PORTFEL.PL. Tradycyjnie utwór FUNKY POLAKA ,,Pamietaj,,, będzie mi towarzyszył przy wyjściu na ring. To już wtedy widzowie zebrani w Prudential Center nucąc słowa piosenki ,,Pamiętaj,, , dadzą znać kogo dziś przyszli dopingować. Tym samym już dziś dziękuję wszystkim za okazane mi wsparcie przed tą trudną walką. Mam cel, jakim jest zdobycie tytułu mistrza świata i pasa w trzeciej kategorii wagowej a pokonanie Estrady przybliża mnie znacznie do tego celu. Wraz ze swoimi współpracownikami w USA i Polsce, zrobiłem wszystko aby ten cel stawał się coraz bardziej realny. Tak samo, jak i realne wydaje się wykonanie w ringu gestu w podzięce za wygraną walkę. Ten gest to podniesiona ręka z palcem wskazującym niebo, wiele dla mnie znaczy.
2010-01-26 Kibicuję piłkarzom ręcznym i Sławkowi Szmalowi
Wczoraj przeglądając informacje sportowe w Internecie znalazłem wywiad Red. Radosława Lniarskiego z Gazety Wyborczej, ze Sławomirem Szmalem. Piłkarze ręczni idą jak burza a to co wyprawia Sławek Szmal wystawia mu świadectwo zawodnika światowej klasy. Trudno sobie wyobrazić drużynę trenera Bogdana Wenty, bez Sławomira Szmala na pozycji bramkarza.
I tu dochodzę do sedna sprawy, czyli co ma Szmal wspólnego z Adamkiem. Po przeczytaniu wywiadu, każdy się mile zdziwi, podobnie jak i ja się zdziwiłem. Sławek Szmal mile mnie zaskoczył. Okazuje się, że Tomasz Adamek nie jest dla niego postacią anonimową. Do tego jeszcze utwór FUNKY POLAKA -"Pamiętaj" , który jest już od dawna hymnem polskiej emigracji.
Ten utwór wyzwala pozytywne emocje w momencie, kiedy musimy być zmotywowani w sportowej walce. Cieszę się, że Sławek zauważył te cechy w moim charakterze, które decydują w dużym stopniu o zwycięstwie. Pozytywne myślenie, bojowe nastawienie i wiara w zwycięstwo to połowa wygranej w ringu czy na parkiecie. Sławek wraz z kolegami z drużyny wsparty wspaniałym dopingiem Polaków jest w stanie pokonać dziś Czechów a póŹ niej sięgnąć po tytuł mistrza. Serdecznie im tego życzę.

Jak opadnie już kurz po mistrzostwach w Austrii, przyjdzie czas na włączenie telewizora w nocy z 6 na 7 lutego, jak będzie transmisja mojej walki z Jasonem Estradą. Wtedy liczę na to że Sławek i jego koledzy będą mnie dopingować.
W tym tygodniu kończę już sparingi z mocnymi sparing partnerami. Wszystko wygląda na to, że jestem dobrze przygotowany i gotów zmierzyć się z Estradą, który straszy mnie w wywiadach prasowych. Nie przeraża go ponad 10 tysięczna widownia złożona w większości z przedstawicieli Polonii amerykańskiej. Bilety idą jak ciepłe bułeczki, a z Polski otrzymuję coraz to nowe sygnały od osób, które przylatują na walkę. Walka na pewno będzie ostra, bo toczyć się będzie o wielką stawkę. Dla mnie stawką jest możliwość walki z Arreolą, a wygrana z nim powinna otworzyć możliwość walki o pas mistrzowski. Dwie wygrane walki przybliżają mnie do celu jaki sobie postawiłem. Tytuł mistrza świata w trzeciej kategorii wagowej, tym razem ciężkiej, jest w moim zasięgu ale to trzeba udowodnić walką w ringu. Znawcy boksu wiedzą, że w ringu może wiele się stać i z góry trudno przewidzieć finał. Ciężka praca na treningach z trenerami i sparingpartnerami powinna teraz zaowocować zwycięstwem nad Estradą.

Niedawno miałem okazje powspominać z Promotorem Ziggym Rozalskim i choć trudno w to uwierzyć, to w półtora roku pobytu w USA udało mi się zdobyć bardzo wiele. Przecież tak niedawno bo 11 grudnia 2008 r. zdobyłem tytuł mistrza świata po walce z Cunninghamem. A tym, którzy lubią statystyki walk przypomnę kilka wydarzeń.
1. Ilość walk ogółem: 40, wygrane 39, KO 27/67.5 %/, przegrana 1
2. Ilość rund przeboksowanych w ringu : 229 x 3min= 687 min = 11godzin i 45 minut .
3. Geografia stoczonych walk:
POLSKA : 22 walki kolejno /3,4,5,7,8,9,10,11,12,13,14,15,16,17,18,19,20,26,28,33,35,40/
WIELKA BRYTANIA : 4 walki / 1,2,6,21 /
FINLANDIA : 3 walki /22,25,27 /
NIEMCY : 3 walki / 24,30,34 /
HISZPANIA : 1 walka / 23/
USA : 7 walk / 29,31,32,36,37,38,39 /
4. Pierwsza walka: 13.03.1999 r. Wielka Brytania, Manchester, z Israelem Khumalo, wygrana przez TKO w pierwszej rundzie.
5. Trener: Andrzej Gmitruk od pierwszej walki, czyli od 1999 r., któremu pomagali trenerzy Ireneusz Przywara, Mike Skowronski, Ralph Mendez, Roger Bloodworth.
6. Promotorzy: Panos Eliades, Boxing Europe, Don King, CENG AG, Main Events i Ziggy Promtion
7. Wywalczone tytuły :
Mistrz świata WBC 21.05.2005r. /Paul Briggs/ Chicago, USA
Mistrz świata IBO 09.06.2007r. /Luis Andres Pineda/ Katowice
Mistrz świata IBF 11.12.2008 r./Steve Cunningham/ Newark, USA
8. Wyróżnienia:
Pas i tytuł Championa magazynu THE RING , dla najlepszego boksera świata 2008 roku w wadze junior ciężkiej.
9. Pierścień Championa IBF ufundowany dla upamiętnienia zdobycia tytułu Mistrza świata IBF, przez Promotora Main Events 2009r.
10. IBF International heavyweight title : tytuł i pas zdobyty 24 października 2009 r, po walce z Andrzejem Gołotą w Łodzi
Tak wygląda bilans 10 lat kariery w boksie zawodowym. Sporo się tego nazbierało, choć celowo nie wymieniam innych wyróżnień mniejszej wagi. Najbliższa walka powinna przede wszystkim odpowiedzieć na pytanie czy waga ciężka jest dla mnie. Ważę więcej, bo ponad 100 kg i bardzo chcę udowodnić sobie i innym, że stać mnie na dobre walki i wygrane po drodze do tytułu.

2010-01-10 Plebiscyt Przeglądu Sportowego
W dniu wczorajszym odbyła się uroczysta Gala wręczenia statuetek Redakcji Przeglądu Sportowego dla najlepszej dziesiątki sportowców w 2009 roku. Po raz drugi w historii przyznano mi statuetkę i cieszę się bardzo z tego wyróżnienia. To wszystko dzięki fanom boksu z Polski, USA, którzy na mnie głosowali. Chcę tą drogą podziękować za oddane na mnie głosy, które pozwoliły mi zająć zaszczytne 8 miejsce. Pierwszą statuetkę zdobyłem za drugie miejsce i przekazałem ją na aukcję WOśP Jurka Owsiaka. Dziś też gra orkiestra i też są tam moje gadżety, zarówno w USA, jak i w Polsce.
Tegoroczną statuetkę i inne gadżety przekazałem już na rzecz FUNDCJI POLSAT prowadzonej przez Panią Małgorzatę Żak. Jestem przekonany, że statuetka, której licytacja rozpocznie się wkrótce znajdzie godnego i szczodrego nabywcę a pieniądze uzyskane z aukcji pomogą wielu potrzebującym dzieciom. Nie byłoby tej statuetki, gdyby nie fakt pokazywania moich walk przez telewizję POLSAT. To za pośrednictwem telewizji POLSAT fani boksu mogą śledzić moje walki i wielkie pojedynki w boksie zawodowym na całym świecie. Już niedługo bo 6 lutego stoczę kolejną walkę z Jasonem Estradą w Newark w USA , która będzie dla mnie ważnym sprawdzianem w nowej kategorii wagowej. Spodziewam się licznego przybycia fanów i głośnego dopingowania w Hali Prudential Center.
Żałuję , że nie mogłem być osobiście na uroczystości wręczania statuetki i na balu mistrzów sportu ale zbliżająca się walka nie pozwoliła mi na przylot do Polski.
2010-01-04 Ważne są tylko te dni których jeszcze nie znamy...
To co wydarzyło się w 2009 roku, zaczyna dziś nabierać innego znaczenia. To już historia faktów, nie da się zmienić. A jeśli mowa o faktach oto kilka z nich. W styczniu minionego roku dotarła do mnie informacja o tym, że prestiżowy magazyn THE RING, przyznał mi pas za walkę, jaką stoczyłem ze Steve Cunninghamem. Jeszcze się nie nacieszyłem zdobytym tytułem mistrza świata i pasa IBF w wadze cruiser, a tu kolejna premia za walkę ze Steve. W lutym 2009 wręczono mi pas THE RING a Promotor Main Events ufundował pamiątkowy pierścień CHAMPION IBF. Zaraz po tym wydarzeniu w dniu 27 lutego walczyłem w pierwszej obronie pasa IBF z Jonathonem Banksem. Wygrałem po efektownym nokaucie w 8 rundzie. Po tym wszystkim nic innego nie wypadało, jak przyjechać do Polski i pokazać zdobyte trofea a tym samym rozliczyć się przed fanami boksu z danego słowa. Pobyt w Polsce, spotkania, wywiady to wszystko też jest już historią.
W połowie roku po wcześniejszej sesji zdjęciowej doczekałem się światowej premiery gry komputerowej FIGHT NIGHT ROUND 4. Dokonano animacji mojej postaci i zestawiono z czołówką pięściarzy z całego świata. Byłem wtedy dumny, że jestem pierwszym polskim pięściarzem, którego postać odwzorowano na potrzeby tej gry. Dodatkowo moje samopoczucie poprawiło kolejne zwycięstwo w ringu. W dniu 11 lipca przed licznie zgromadzoną publicznością w większości składającą się z amerykańskiej Polonii, pokonałem Bobby Guna w szczęśliwej dla mnie hali Prudential Center w Newark. Walka ta nie sprawiła mi jednak radości. Zacząłem myśleć o zmianie kategorii wagowej na ciężką, bo nikt z wielkich pięściarzy nie chciał ze mną walczyć. Prowadzone rozmowy z Bernardem Hopkinsem i Royem Johnesem Juniorem zakończyły się fiaskiem. Zacząłem się rozglądać za pierwszym przeciwnikiem w królewskiej kategorii. Trwało to trochę i dla odwrócenia uwagi postanowiłem sobie i całej rodzinie poprawić samopoczucie. Kupiłem dom z ogrodem, gdyż ponad roczne mieszkanie w wynajętym lokalu nie do końca nam odpowiadało. Dom remontowaliśmy do listopada. Wcześniej jednak w dniu 24 października stoczyłem walkę z Andrzejem Gołotą. Zgodnie z oczekiwaniami wywołała ona wielkie zainteresowanie fanów w Polsce. Mój pierwszy kontakt z ciężkim zaliczyłem i od tego czasu myślałem o tym, jak tu się wzmocnić fizycznie i przygotować do prawdziwych wojen w ringu.
Ralph Mendez od dwóch lat jest moim trenerem od treningu siłowego. Ma wielką wiedzę teoretyczną i praktyczną. Ćwiczenia z nim to istne tortury mające za zadanie zwiększyć masę mięśniową ramion i barku a także wzmocnić nogi. Powoli stawałem się optycznie i fizycznie na wadze coraz większy. Ralph ćwicząc ze mną zapewniał mnie, że niedługo będę ważył 100 kg i nie stracę przy tym wrodzonej szybkości. Miał rację bo na koniec roku za jego sprawą wszedłem do klubu stu. Dzięki jego pracy czuję, że cios nabiera siły i dynamiki. Sam Ralph odczuł skutki swojej pracy, kiedy na jednym z treningów podczas tarczowania wybiłem mu dwa palce. Ralph z racji nieobecności trenera Andrzeja Gmitruka, wypełniał czas treningów o coraz to nowe elementy.
Pod koniec roku zaczęły docierać do mnie różne głosy, że trener Andrzej Gmitruk poważnie myśli o przerwaniu naszej współpracy. Rozmawiałem z nim wtedy telefonicznie a on zapewniał mnie, że niczego takiego nie planuje. Po przylocie 2 stycznia do USA mieliśmy okazję rozmawiać na ten temat kilka razy. Mam zapewnienie trenera Andrzeja Gmitruka, że nie planuje zaprzestania współpracy ze mną. Musiałem jednak zaprosić do współpracy kolejnego trenera, który będzie uzupełniał proces treningowy w czasie kiedy Andrzej Gmitruk zmuszony będzie przebywać w Polsce. Wybór padł na Rogera Bloodwortha, bardzo doświadczonego i świetnego trenera amerykańskiego. W chwili obecnej prowadzi Davida Tua ale w miarę możliwości czasowych zgodził się mnie trenować. W grudniu trenowałem z nim i jestem z tych treningów bardzo zadowolony. Spędził z moją rodziną Sylwestra i przywitał z nami Nowy Rok. Był mile zaskoczony moją szybkością w ringu i stwierdził, że na żywo wyglądam znacznie potężniej niż w telewizji. Zwrócił mi uwagę na szereg moich błędów w wyszkoleniu i co ważniejsze szybko przystąpił do ich wyeliminowania. Pierwsze dni treningów pokazały, że jest świetnym fachowcem i potrafi przekazać uwagi. Liczę, że dwa tygodnie jakie pozostanie jeszcze z nami pozwoli na wymianę doświadczeń pomiędzy wszystkimi trenerami.
Dziś jadę do promotora Main Events po płyty DVD z nagranymi walkami Jasona Estrady. Trenerzy do jutra muszą ustalić główne założenia taktyczne walki z nim, bo od wtorku 5 stycznia zaczynam sparingi. Już mam uzgodnionych trzech sparingpartnerów a ich nazwiska podadzą media, gdyż prosili o to, abym dał im newsa. Na jutro zaplanowałem sparing składający się z 6 rund. I tak przebiega dzień po dniu a do walki pozostało już tylko ok.30 dni.
Z doniesień medialnych docierają do mnie kolejne miłe informacje, choćby ta z THE RING, który umieścił mnie w swoim rankingu na 30 miejscu wśród najlepszych pięściarzy świata. Zaś na specjalnej liście ESPN najwspanialszych walk ostatniego dziesięciolecia na światowych ringach, dwie moje walki znalazły uznanie. Na 38 miejscu listy ESPN znalazł się pojedynek ze Stevem Cunninghamem z 2008 roku, zaś na miejscu 30 walka z 2005 roku z Briggsem. Różne federacje boksu umieszczają moje nazwisko w nowej kategorii wagowej. W Polsce trwa plebiscyt Przeglądu Sportowego, ciekawy jestem wyników.
Na koniec chciał bym bardzo podziękować wszystkim tym, którzy przesłali mi i mojej rodzinie życzenia świąteczne i noworoczne. Dziękuję wszystkim za wpisy w księdze gości na mojej stronie internetowej. Wierzę bardzo, że Wasze życzenia się spełnią i rok 2010 nie będzie gorszy w mojej karierze sportowej.
2009-12-23 Prezent pod choinkę


Na ulicach i przy autostradach widoczne są wielkie reklamy, na których zapowiadana jest moja walka z Estradą. Bilety na galę sprzedają się dobrze ale mimo to apeluję do swoich fanów aby licznie przybyli, by mnie dopingować. Dowiedzieliśmy się bowiem, że Estrada bardzo dopinguje swoich fanów i namawia ich do przyjścia na galę. Faktycznie hala Prudential Center powinna być pełna a sama gala zapowiada się wspaniale. Liczę na wielki doping moich fanów, bo wtedy inaczej się walczy w ringu. środowisko Polonii amerykańskiej stawi się pewnie licznie a i z Polski otrzymałem już pierwsze potwierdzenia od znajomych. Dzwonili i pisali do mnie z Polski w dniu 21 grudnia, bo wtedy są imieniny Tomasza. W Polsce zwykle miałem czas na to aby spotkać się w kręgu rodzinnym a w USA już tego czasu nie ma. Dziękuje wszystkim za życzenia imieninowe ale i te które kierowane były do mnie z okazji zbliżających się świąt Bożego Narodzenia . A skoro nadszedł czas składania sobie życzeń, to i ja z swoją rodziną, życzę zdrowych, spokojnych świąt Bożego Narodzenia w podniosłej rodzinnej atmosferze. A z racji zbliżającego się Nowego 2010 roku, życzą aby dał on wiele radości każdemu z nas z osobna.
2009-12-09 Wyjazd do Atlantic City
Na kilka dni przed galą boksu w Atlantic City, zadzwonił do mnie promotor Ziggy Rozalski i powiedział: szykuj się z żoną na wyjazd w sobotę do Atlantic City. Zostaliśmy zaproszeni na galę boksu , gdzie odbędą się dwie dobrze zapowiadające się walki. I tak siedząc w czwartym rzędzie obok ringu , mogliśmy śledzić walkę Arreola vs. Minto oraz Williams- Martinez.Taka nieoczekiwana zamiana roli z pięściarza na widza dobrze mi zrobiła. Bez zbędnych emocji ale bardzo uważnie obserwowałem poczynania Chrisa Arreoli. Dlaczego jego walkę ze szczególną uwagą obserwowałem, to chyba większość uważnych fanów boksu wie. Od dawna w świecie boksu mówiło się bowiem, że czynione są starania do zorganizowania mojej walki z Arreolą. To nie przypadek ,że jego walka pokazywana przez stację telewizyjną HBO zgromadziła wokół ringu szefów stacji , wielu znakomitych pięściarzy , promotorów i dziennikarzy. Obserwacja walk to jedno , ale tak naprawdę to chodziło o to aby się pojawić na gali i zrobić kolejny krok w uzgodnieniach z HBO. Dziś za wcześnie na szczegóły ale na pewno zrobiliśmy kolejny krok do tego aby uzyskać zapewnienie ,że dostanę w tym roku prestiżową walkę z udziałem stacji HBO. To był bardzo udany wyjazd , bo i same walki były bardzo emocjonujące a uwag co do wartości Arreoli w ringu też zebraliśmy sporo. Jednak prawdopodobna walka z nim to dalsza przyszłość.
Wcześniej jednak wyjdę 6 lutego do ringu w Prudential Center w Newark z Jasonem Estradą.Gala zapowiada się bardzo ciekawie, na której zawalczy zapewne inny Polak Patrick Majewski. Spotkałem go w Atlantic City i pogawędziliśmy trochę na temat jego planów. Jason Estrada udziela wywiadów w których z jednej strony dziękuje za możliwość walki ze mną, a z drugiej strony obiecuje mi sprawić lanie. Typowa reakcja pięściarza, który ma ochotę pokazać w ringu kawał dobrego boksu. Z tym większą determinacją trenuję dwa razy dziennie, a trener Ralph Mendez aplikuje mi ćwiczenia siłowe.

Po przeziębieniu przywiezionym z Polski nie pozostał żaden ślad. Z każdym dniem buduję więc swoją wytrzymałość, bo muszę się liczyć z walką przez 12 długich dla pięściarza rund. W New Jersey pogoda jesienna , 8- 10 stopni ciepła, co pozwala nawet na intensywne treningi biegowe. Po treningu siłowym przyjdzie czas na zajęcia w ringu z trenerem Andrzejem Gmitrukiem. Ustaliłem z nim, że przyleci do USA zaraz po nowym roku. Trenować będziemy tylko do końca stycznia, bo tydzień przed walką tradycyjnie będę odzyskiwał tzw. świeżość. Znam dobrze styl walki i możliwości Estrady, walka będzie na pewno podobna do tej z Cunninghamem. Wiele ciosów, szybka walka a co się faktycznie wydarzy w ringu zadecyduje taktyka, wytrzymałość i dyspozycja dnia. Nie lekceważę przeciwnika, bo wygrana z nim przybliży mi walkę o pas. Wiele ciekawych walk było zorganizowanych ostatnio i wszystko wskazuje na to ,że moja walka z Estradą pozwoli na ocenę moich możliwości w wadze ciężkiej. Co by nie mówić, to moi promotorzy robią wszystko abym zbliżał się do kolejnego pasa i tytułu.
Podziękowania. W dniu 1 grudnia obchodziłem urodziny. Nie spodziewałem się tylu listów i wpisów z gratulacjami i życzeniami do księgi gości na stronie internetowej. Tak naprawdę poczułem wielką radość, że tyle fanek i fanów w tak ważnym dla mnie dniu pamiętało o mnie. Jak wychodzę do ringu to jestem skoncentrowany i tylko głośny doping dociera do mnie. Czytając w ciszy listy i wpisy rozpoznawałem znanych mi osobiście ludzi ale i poznawałem geografię przesyłanych mi życzeń. Były życzenia z Polski , USA, Kanady, Anglii, Irlandii, Niemiec a także z Australii. Wszędzie na świecie spotkamy Polaka fana boksu. Dziękuję wszystkim za życzenia i wpisy. Przepraszam tych wszystkich , którzy przesyłali prośby o zdjęcie z autografem a zdjęć tych nie dostali. Nie jestem bowiem w stanie wysłać naprawdę ok. tysiąca zdjęć miesięcznie, bo musiałbym przerwać treningi i zacząć pracę na poczcie. Dobrą okazją do zdobycia mojego zdjęcia z autografem są aukcje, które organizują różne fundacje i organizacje charytatywne. Licytacje moich fotografii, gadżetów i koszulek, jakie przekazuję im przez cały rok pozwalają gromadzić fundusze dla osób potrzebujących. Warto tą drogą pozyskiwać pamiątki z podpisem swoich idoli, bo przy okazji pomagamy osobom chorym i potrzebującym. Oto link: www.portfel.pl/pl/aukcje
2009-11-28 Poszukiwanie nowych wyzwań i wartości w życiu
Tygodniowy pobyt w Polsce był bardzo pracowity i bogaty w wydarzenia. Najpierw przez kilka dni poznawałem tajemnice zawodu aktora i wspaniałych ludzi z ekipy filmowej. Później cały dzień byłem do dyspozycji redakcji sportowej POLSAT, z którą miałem okazję spotkać Nikołaja Wałujewa na lotnisku w Warszawie. Widziałem kiedyś go na żywo w ringu, ale na lotnisku wyglądał na jeszcze większego faceta może dlatego, że w kapeluszu. Pokazowy trening w siłowni Olimpia w Warszawie z Andrzejem Gmitrukiem, uzupełnił wrażenia pięściarskie tego dnia.

Wydarzeniem dnia była jednak, dawno uzgodniona wizyta u chorych dzieci w Instytucie Matki i Dziecka w Warszawie. Chorym na nowotwory dzieciom w ich trudnych dniach choroby pomaga Fundacja Spełnionych Marzeń. Od dawna Prezes fundacji Tomasz Osuch zabiegał o moje spotkanie z dziećmi, które zażyczyły sobie tego. Moja obecność przy ich szpitalnym łóżku, była okazją do swojego rodzaju psychoterapii. Na kilka godzin zapomnieli o bólu i uwolnili głowę od złych myśli. Odpowiadałem na ich pytania i życzyłem im powrotu do zdrowia. Były wymarzone wspólne fotografie, autografy i upominki w postaci pamiątkowych koszulek T-Shirt. Fundacja otrzymała też rękawice bokserskie i pamiątkową kopie spodenek bokserskich z ostatniej gali. Podarowałem też płytę CD z grą komputerową Fight NIght Round 4, w której jestem jednym z animowanych pięściarzy. Po moim wyjeździe będą mogli walczyć Adamkiem, ze znanymi pięściarzami. Długo będę pamiętał tę wizytę w szpitalu i dzieci z ich cierpieniem. To była moja kolejna wizyta i na pewno nie ostatnia.
Wróciłem do New Jersey 17 listopada, gdzie trwały końcowe prace remontowe domu. Musiałem włączyć się do prac, aby przed Świętem Dziękczynienia przeprowadzić się do nowego domu. Wszystko się udało i już kilka nocy przespaliśmy w nowym, własnym ale amerykańskim domu. W międzyczasie musiałem znaleźć czas na spotkanie w klubie Wisła w Garfield, gdzie gościli piłkarze Pogoni Szczecin. Jednak samo Święto Dziękczynienia i kilka dni po nim za namową Ziggy Rozalski spędzamy rodzinnie w Lake Placid na nartach. Byliśmy tu w styczniu ale teraz też jest fajnie. Kilka dni wypoczynku z dala od codziennych spraw bardzo nam się przyda. Otacza nas wspaniały widok gór i cisza, nawet w hotelu w którym zgodnie z nową modą jest zakaz prowadzenia rozmów przez telefon komórkowy w pomieszczeniach ogólno dostępnych. Mamy więc z Ziggym dużo wolnego czasu aby porozmawiać o różnych sprawach. Sporo czasu poświeciliśmy mojej kolejnej walce z Jasonem Estradą z którym wszystko zostało dogadane a w przyszłym tygodniu prawnicy zakończą prace związane z zebraniem podpisów na papierowej wersji kontraktu.
Pojedynek z Jasonem Estradą, będzie kolejną walką w wadze ciężkiej, której celem jest zdobywanie doświadczeń w nowej kategorii wagowej. Jestem przekonany, że planowana na 6 lutego gala boksu w hali Prudential Center w Newark, będzie udanym widowiskiem. Po powrocie do domu w New Jersey czekają mnie jeszcze 33 urodziny, które przypadają we wtorek 1 grudnia. Od środy 2 grudnia zaczynam realizować pierwszy etap treningów siłowych. Później 3 tygodnie treningów wytrzymałościowych z trenerem Ralphem Mendezem. Sparingi rozpocznę po nowym roku, już po przylocie do USA trenera Andrzeja Gmitruka. Mam sprawdzony już kilka razy plan treningów, który pozwoli mi na optymalne przygotowanie się do walki. Walka z Jasonem Estradą powinna być ciekawa i widowiskowa. Promotorzy cały czas utrzymują kontakty z ludźmi z branży medialnej związanych z boksem zawodowym, aby kolejne walki odbyły się z udziałem czołowych stacji telewizyjnych. Pojawienie się mojego nazwiska w różnych rankingach, pozwala na stwierdzenie, że nie jestem już w USA zawodnikiem anonimowym. Wierzę bardzo, że w niedługim czasie dojdzie do mojej walki z jeszcze wyżej klasyfikowanym przeciwnikiem.
2009-11-10 Krajobraz po bitwie
Życie w USA jest szybkie i nie znosi spokoju. Po powrocie do New Jersey zająłem się remontem zakupionego domu. W okresie przygotowań do walki w Łodzi, promotorzy nie pozwolili mi na osobiste zaangażowanie się w sprawy remontu. Zamieniłem więc treningi w Gymie na gipsowanie, malowanie, zakupy materiałów i wyposażenia. Muszę przyznać ,że treningi znacznie łatwiej znoszę niż typową ,,budowlankę,,.
2009-10-28 Spotkanie z polską legendą boksu
Gala stulecia w Łodzi za nami. Tytuły w gazetach, relacje z przebiegu walki różne i kontrowersyjne. Komentarze i opinie, szczególnie w Internecie, gdzie zaglądam często, fachowe , obiektywne ale były też i nieprzyjazne dla nas obu. Wygrałem, bo takie były założenia całego ADAMEK BOXING TEAM. Straszono mnie ,że Andrzej urwie mi głowę swoim silnym ciosem. W wypowiedzi wielu znanych osobistości zawarta była przestroga i brak wiary w moje zwycięstwo. Ja podkreślałem w każdej wypowiedzi, że mam silny cios, wielką, jak na tą wagę szybkość, odporność na ciosy i to wszystko miało być gwarancją mojej wygranej. Nie mogłem zdradzić całości przygotowań, ustaleń taktycznych, choć trener Andrzej Gmitruk i ja mówiliśmy o walce na dystans.

Dziś mogę powiedzieć, że podstawą zwycięstwa miały być ciosy wyprowadzane seriami i bite z dużą szybkością. Założenie drugie to odskok po zadaniu tych ciosów , chwila odpoczynku i kolejny atak. Tylko w ten sposób mogłem zaskoczyć Andrzeja falowymi atakami i zmusić do permanentnej obrony. Wiadomo obrona przed seryjnymi atakami nie pozwalała mu na przygotowanie kontry. Już po kilkudziesięciu sekundach widziałem efekt tej destrukcyjnej taktyki. Zneutralizowałem zgodnie z założeniami jego główne atuty i zachwiałem wiarę w jego możliwości. Ćwiczyłem to z trzema sparing partnerami w USA. Nie mogłem zaproponować Andrzejowi walki cios za cios, bo byłoby to dla mnie zbyt niebezpieczne.
Dlaczego obraliśmy taką taktykę na Andrzeja Gołotę? To wynik analizy przebiegu jego wcześniejszych walk. Wyprowadzane seryjnie dość silne ciosy , miały za zadanie zakłócić jego oddech i odbierać minuta po minucie siły. Andrzej tracił szybkość w wyprowadzaniu pojedynczych ciosów a ja uciekałem na bezpieczną odległość. Po dwóch rundach wiedziałem ,że mimo iż był na deskach jest dalej bardzo groźny. W trzeciej rundzie postanowiłem odpocząć i nie kontynuowałem seryjnych ciosów. Walka się wyrównała i to był sygnał dla mnie aby powrócić do sprawdzonego ataku seriami ciosów. Runda czwarta i piąta bliźniaczo podobne do dwóch pierwszych. Wnioskowałem z przebiegu walki ,że koniec musi nastąpić wkrótce. Musiałem trafić mocniejszym ciosem z prawej i wyszło. Szybkość , wykonanie trenerskich założeń taktycznych i moje przygotowanie fizyczne spowodowały ,że Andrzej Gołota nie mógł się odnaleźć w walce ze mną. Ostrzegałem go ,że przegra ze mną bo jestem szybki i dysponuje mocnym ciosem. Wielokrotnie wypowiadał się ironicznie na ten temat, dziś mam nadzieję ,że stać go będzie na obiektywne spojrzenie na moje osiągnięcia w ringu.
To on przecież pomógł mi w nawiązaniu kontaktu z Donem Kingiem. To dzięki niemu doszło do zawarcia , jak się później okazało fatalnego kontraktu , za który Andrzej Gmitruk i ja byliśmy wyśmiewani. Kto jednak wtedy znał Adamka i kto chciał go mieć u siebie w stajni. Nie zraziło to nas z Andrzejem Gmitrukiem , wręcz przeciwnie zmotywowało do tego aby pokazać światu kolejnego polskiego boksera. Szybko zostałem rzucony na pożarcie Briggsowi ale wyszedłem z tej walki z tytułem mistrza świata i pasem federacji WBC.
Nigdy nie zapomniałem o tym ,że jeden telefon Andrzeja Gołoty do Dona Kinga pozwolił mi zaistnieć w USA i na świecie. Muszę jednak dodać ,że w ringu nie walczył za mnie Andrzej Gołota, tylko ja sam. Tak było w każdej następnej walce. Andrzej Gołota był blisko, pomagał w różnych życiowych sytuacjach do czasu , kiedy nie rozdzielił nas człowiek uważany za przyjaciela. Pojawiły się kontrowersje , nieporozumienia zawiść i wrogość do mojej osoby. Przeprosiłem Andrzeja , poniosłem konsekwencję niefortunnej wypowiedzi , której treścią była zasłyszana a nie moja własna wypowiedź. Myślałem ,że wrócimy do normalnych relacji ale media wracały do tej sprawy raniąc nas powtarzaniem tego zdarzenia.
Andrzej nie chciał postąpić w myśl powiedzenia ,, Co było a nie jest nie pisze się w rejestr,, Nic więcej nie mogłem zrobić w tej sprawie. To dlatego media spekulowały , że Andrzej podejmując decyzję o wyrażeniu zgody na walkę ze mną , kierował się motywem osobistym. Ten motyw osobisty , to chęć wymierzenia mi w ringu kary, za to co powiedziałem powtarzając zasłyszane brednie na jego temat. Andrzej nie zasłużył na to aby ciągle wracać i ranić go tą sprawą. Apeluję o to aby nie poruszać tego tematu więcej.
Andrzej poprzez to co osiągnął w boksie amatorskim i zawodowym zasługuje na to aby mówić o jego fantastycznych wojnach w ringu a nie pastwić się nad konfliktem Adamek Gołota. Andrzej jest legendą polskiego i światowego boksu , oglądając wiele razy jego walki ,możemy za każdym razem dostrzec w nich nowe elementy. Stoczyliśmy z Andrzejem taką samą ilość rund , bo po 229 w trakcie walk na ringach zawodowego boksu.
To w Łodzi Andrzej stoczył jubileuszową bo 50 walkę a ja jubileuszową 40 . Nasze dokonania da się już porównać. Mnie interesuje sportowa rywalizacja a nie poza sportowa walka na słowa. Nie wiem co mogę jeszcze zrobić aby Andrzej wyzbył się wraz z żoną Mariolą wrogości w stosunku do mnie i moich bliskich. Ostatni incydent w ringu z Mariolą nie rokuje zbyt dobrze. Wyciągam jednak rękę do Andrzeja i mówię raz jeszcze przepraszam, pogódźmy się aby żyć w spokoju . Eskalacja nienawiści medialnej jest zbyt duża w stosunku do stopnia mojej winy.
APEL DO ANDRZEJA GOŁOTY. Andrzej zawarliśmy ugodę , wypełniłem jej warunki nie możesz tego zapominać . Ugoda miała zakończyć sprawę a trwa nadal i rani nas i nasze rodziny. Nigdy publicznie nie podważałem Twoich osiągnięć sportowych i nie drwiłem z tego co osiągnąłeś w boksie. Po mojej porażce z Dawsonem , czułem się podobnie, jak Ty po przegranych pojedynkach. Pomogłeś mi w USA na początku kariery, ja staram się robić to samo. To dzięki mnie Mariusz Wach, Piotr Wilczewski i Mateusz Masternak mogli wystąpić w USA na galach z moim udziałem. Dalsze wspieranie ich ma sens , bo w Polsce nie znajdą takich warunków do rozwoju sportowego. Andrzej w ten sposób spłacam dług wdzięczności za to co zrobiłeś dla mnie . Tak winni postępować wszyscy , którzy już coś w sporcie osiągnęli. Pomóż nam i Ty , jesteś nam potrzebny ze swoim wielkim doświadczeniem i otaczającą Cię legendą. Wygrałem z Andrzejem Gołotą w ringu u schyłku kariery , ale wiem dobrze ,że nie wygram w pamięci milionów fanów Twojego talentu. Daj się namówić na zgodną egzystencję i na współpracę w przyszłości. Wspólnym mianownikiem i gwarantem naszej współpracy niech będą Andrzej Gmitruk i Ziggy Rozalski , którzy wiele zrobili dobrego dla Ciebie i dla mnie. Tego nie możemy obaj kwestionować. Jako młodszy wyciągam do Ciebie po raz kolejny rękę na zgodę.
PODZIĘKOWANIA .
Dziękuję Mamie Annie ,że pozwoliła mi na uprawianie boksu , co spowodowało ,że możemy spokojnie jako rodzina myśleć o przyszłości.
Dziękuję trenerowi Andrzejowi Gmitrukowi za te 10 kolejnych lat spędzonych przy ringu w trakcie treningu ale także wtedy , gdy na wielkich galach zdobywałem tytuły. Łączy nas wielkie zaufanie do tego co obaj robimy a nie dzielą już pseudo przyjaciele. Liczę ,że jego wyjątkowe kwalifikacje i osiągnięcia trenerskie zostaną dostrzeżone w różnych rankingach i plebiscytach. Dla mnie Andrzej Gmitruk jest od dawna nie docenionym mistrzem świata wśród trenerów.
Dziękuję moim promotorom Main Events i Ziggy Rozalski za to ,że zapewnili mi organizacje kariery sportowej w USA. Zrobili to perfekcyjnie i stworzyli możliwość zdobycia wielu wyróżnień w tak krótkim okresie czasu. Mój tytuł mistrza świata w wadze cruiser , zdobyty po wielkiej ringowej wojnie ze Steve Cunninghamem a także pas magazynu THE RING za tą walkę ,to wielkie osiągnięcie organizacyjne. Po walce w Łodzi moja kolekcja powiększyła się o kolejne 2 pasy, stanowiące zapowiedź sukcesów w wadze ciężkiej.
Po mojej decyzji w sprawie zmiany kategorii wagowej , jestem przekonany ,że będę walczył o tytuł mistrza świata w trzeciej kategorii wagowej.
Ziggy jest dla mnie jak Ojciec , który na co dzień czuwa nad całą moją rodziną , bez niego wszystko to, byłoby trudne do osiągnięcia.
Dziękuję telewizji POLSAT i osobiście Panu Zygmuntowi Solorzowi za to ,że widzi potrzebę promocji boksu z udziałem Polaków. Słowa uznania należą się Dyrektorowi Marianowi Kmicie i jego dziennikarzom , którzy promują boks a gala POLSAT BOXING NIGHT na długo pozostanie w pamięci.
Dziękuję sponsorowi generalnemu gali Łodzi , firmie PORTFEL.PL oraz osobiście Panu Tomaszowi Sadowskiemu z załogą , która bardzo dużo zrobiła dla promocji boksu w Polsce.
Dziękuję mediom za wielkie zaangażowanie w promocji gali w Polsce i na świecie.Długa jest lista tych , którzy się przyczynili do tego aby organizacyjnie to wszystko wypadło dobrze.
Hotel ANDELS i restauracja ANATEWKA , stanowiły dla mnie istotna bazę w ostatnich dniach przed walką. Jestem bardzo zadowolony ze współpracy i z tego co dla całego ADAMEK BOXING TEAM zrobiliście Państwo.
Organizator wykonawczy imprezy KSW , pomimo incydentu z butelkami w ringu wywiązał się znakomicie ze swojej roli.
Osobne podziękowania kieruje do moich fanów , którzy przybyli na galę z odległych często miejscowości gorąco mnie dopingowali. Mam mocne więzi ze swoimi fanami zarówno w Polsce jak i USA.
Dziękuję za wpisy do księgi gości a można tam zlokalizować moich fanów z różnych kontynentów. Osobiste podziękowania kieruje do Polonii amerykańskiej , która w grupach zorganizowanych oglądała galę boksu w Łodzi. Już niedługo spotkamy się w Newark.
Wśród widzów amerykańskich widziałem w wyobraźni moją żonę i córki , które w napięciu oczekiwały na wynik walki. Jest wiele osób , które mi pomogły i dobrze życzyły , nie sposób ich wymienić. Dziękuje im za to i liczę na dalsze wsparcie w przyszłości. Niech gala stulecia zapełni młodymi wszystkie kluby w Polsce a wtedy wyrosną następcy Gołoty, Michalczewskiego czy Adamka.
2009-10-24 Dzień walki
Już dziś wyjdę na ring w swojej pierwszej walce w nowej kategorii wagowej. Waga ciężka w której chcę spróbować sił , będzie moją trzecią kategorią wagową. Wczoraj stanąłem oko w oko z Andrzejem Gołotą. Na wadze byłem lżejszy o prawie 20 kilogramów. Ceremonia ważenia z konferencją prasową odbyła się w Klubie Elektrownia na terenie łódzkiej Manufaktury. Spotkania rozmowy , wywiady , autografy – to wszystko się wczoraj wydarzyło.




Pozdrawiam wszystkich fanów boksu, którzy przed telewizorami będą oglądać naszą walkę. Liczę, że padnie rekord oglądalności. Życzę wszystkim wiele emocji i radości z oglądania gali stulecia. Trzymajcie za moje zwycięstwo bo jak wygram, to dobry boks zagości na dłużej na ekranach telewizorów.
2009-10-19 Do odważnych świat należy
Wiadomość dnia: Tomasz Adamek zrezygnował z tytułu mistrz świata w wadze cruiser federacji IBF. Tak to prawda, od dawna to zapowiadałem. Przylot do Polski, pobyt w Gilowicach i klimat do przemyśleń sprawił, że czas na kolejne zmiany. Przechodzę do wagi ciężkiej silnie zmotywowany z racji upływu czasu i sytuacji w wadze cruiser. Chcę realizować kolejny cel, jakim jest walka w trzeciej kategorii wagowej i walka o tytuł mistrza w tej wadze. Nie mogę czekać dłużej na propozycje wielkiej walki, która oprócz sportowej będzie miała też znaczący wymiar finansowy.

Promotorzy robili wszystko aby przy niższym limicie wagowym wyjść do ringu z Hopkinsem. Niestety nie wyszło. Innych przeciwników dla których miałbym pozostać w tej kategorii nie widzę. Podobnie zachowują się stacje telewizyjne, jako główny organizator widowiskowych walk, też patrzą łaskawiej na wyższą kategorię wagową. Czy jestem gotowy, czy nie za wcześnie? W 2007 roku też razem z trenerem Andrzejem Gmitrukiem długo nie zastanawialiśmy się nad przejściem do wagi cruiser. Opłaciło się, dość szybko zdobyłem pas i tytuł mistrza świata.
Dziś, gdy mam 33 lata czas biegnie szybciej i jeśli chcę coś osiągnąć w wadze ciężkiej, to muszę się śpieszyć.Zawsze przeszkadzała mi bezczynność, nie znosiłem u Dona Kinga oczekiwania na zorganizowanie kolejnej walki.

Ziggy Rozalski i Main Events zorganizowali mi kilka walk, znaczących i szczęśliwych, bo zakończonych zdobyciem pasa, bądź zakończonych zwycięską obroną pasa. Wyjazd Polski do USA, to radykalne przyśpieszenie sportowe i wymierne korzyści finansowe. To tam w USA zamierzam, dobijać się o walki z klasowymi pięściarzami. Zrozumiałem bowiem, że tylko w USA mogę zrealizować swoje kolejne plany. Czy porywam się z motyką na słońce, chyba nie.
Zobaczyłem swoje odbicie w lustrze w przydomowej siłowni i przestraszyłem się swojego cienia. Tak, jestem większy i silniejszy a to oznacza, że inni też powinni się bać ,,ciężkiego,, Adamka. Do postury Andrzeja Gołoty jeszcze mi daleko ale to może właśnie dlatego nie straciłem szybkości i dynamiki. Szybka decyzja pozwala mi zresetować komputer w głowie i wprowadzić nowe procedury co do realizacji założonego celu. Ta decyzja jest dla mnie ważna , bo sprawiła ,że jest mi już lżej na sercu ,że jest już za mną. Odkładanie decyzji do momentu zakończenia walki z Andrzejem, było utrzymywaniem psychicznego stanu przejściowego.

Tego nie wolno prezentować w życiu codziennym a tym bardziej w ringu. Teraz postawiłem wszystko na jedną kartę. Rozpoczynam od Łodzi drogę po nowy tytuł mistrza świata , tym razem w kategorii ciężkiej. Będzie to droga trudna ale zapewne wzmocnię się jeszcze bardziej i osiągniecie celu będzie łatwiejsze. Chcę zacząć od zdobycia pasa interkontinental IBF w Łodzi, a dalej to będzie podróż z przesiadkami. Pozostaje tylko zadać sobie pytanie czy podróż będzie ekspresowa i szybka zakończona tytułem, czy też wolniejsza, by nie wpaść zupełnie nie przygotowany pod rozpędzony pociąg zwany Kliczko.
Mam zaufanie i poczucie bezpieczeństwa dla tego co robię wspólnie z trenerami Andrzejem Gmitrukiem i Ralphem Mendezem. Liczę bardzo na promotorów, że tak jak do tej pory zadbają o szczegóły i cel zostanie osiągnięty.
A dziś, na kilka dni przed walka czuję się jeszcze bardziej zmotywowany. Ziggy Rozalski przyjechał dziś do Polski i zapewne będzie wspierał mnie tak jak do tej pory. Jego znajomość boksu i ludzi z nim związanych, karze patrzeć na to wszystko z nadzieją, że spełnia się moje kolejne marzenia.


Folder promocyjny "Boxing Night 2009" (PDF, 4.4MB)
2009-10-14 Koniec przygotowań w USA, od jutra trenuję w Polsce

Dzisiejszym treningiem zakończyłem przygotowania w USA, do walki z Andrzejem Gołotą. Pomimo tygodniowej grypy, która dopadła mnie w trakcie sparingów, zrealizowaliśmy założenia treningowe opracowane przez trenera Andrzeja Gmitruka i Ralpha Mendeza. Sparingi z trójką pięściarzy uważam za bardzo udane a były toczone bez taryfy ulgowej. Teraz czas na końcowy szlif formy, czyli wyjazd do Polski, by odzyskać świeżość i skoncentrować się na samej walce.
Ostatnie dni to wiele ustaleń organizacyjnych i ostatecznych decyzji co do oprawy samej gali w Łodzi. Cieszę się, że wszystko przebiega bez problemów. Problemem samym w sobie jest zapewne możliwość zakupu biletów na galę. Niestety wielu znajomych nie może być pocieszonych, gdyż naprawdę nie mogę pomóc w zakupie biletów. Zostaje więc śledzenie walk przed telewizorem dla fanów boksu w Polsce i USA.
Polonia amerykańska, jak zwykle dobrze zorganizowana proponuje grupowe oglądanie mojej walki w teatrze i klubach, połączone z imprezami towarzyszącymi. Wiedzą, że to będzie namiastka tego, co przeżywali wcześniej na innych walkach w hali Prudential Center w Newark.

Rozmawiałem z nimi wielokrotnie na temat moich planów i na temat przejścia do wagi ciężkiej. Polonia amerykańska potrzebuje na co dzień autorytetu, bohatera, przywódcy. Żyjąc z dala od Ojczyzny a często i od bliskich, szukają pozytywnych przeżyć i doznań. Wielokrotnie słyszałem od nich ,że wyzwalam w nich wielkie pokłady pozytywnych emocji. Radość z moich sukcesów udziela się im i przenosi na grunt życia codziennego. Moja walka w ringu zamienia się u moich fanów w codzienną walkę o sukces zawodowy, o szczęście, o prestiż. Po moich wygranych jeszcze bardziej chcą demonstrować swoją polskość. I to wszystko sprawia, że chętnie się z nimi spotykam, tak jak oni chętnie chodzą na moje walki. Życzę całej Polonii miłego spędzenia czasu na oglądaniu mojej walki na imprezach organizowanych w tym czasie.
W Polsce liczę na doping swoich fanów, których zawsze traktowałem serio. Obiecałem zdobyć pas mistrza świata przed wyjazdem do USA i zdobyłem. Do pasa IBF dołożyłem pas THE RING i honorowy pierścień Championa IBF. Te trofea sportowe przywiozłem do Polski by rozliczyć się z obietnicy danej fanom boksu. Ale to już historia. Jutro ląduję na polskiej ziemi , by po krótkim pobycie relaksacyjnym wejść do ringu 24.10.2009 w Łodzi. Walka z Andrzejem Gołotą ma dać odpowiedź na pytanie podstawowe ,czy jestem już gotów do walki w kategorii ciężkiej.
Postawiłem bowiem sobie kolejnym bardzo trudny cel – zdobyć pas mistrza w trzeciej już kategorii wagowej. Walka w Łodzi to próba generalna z jakże wymagającym przeciwnikiem. Zwycięstwo w tej walce zaowocuje na pewno pojawieniem się mojego nazwiska w rankingach wagi ciężkiej. To nie jest tylko walka o kasę jak określają jedni ani też porachunki, jak określają drudzy. Mnie interesuje wymiar sportowy i to co z tej wygranej wyniknie w przyszłości. Wielokrotnie w wywiadach mówiłem ,że Adamek się nikogo nie boi i może walczyć z każdym. To jest skrót myślowy a nie zarozumiałość i pycha. Nie boję się walczyć o tytuły, pasy i wszystko to, co towarzyszy przy walkach w profesjonalnym boksie. To nie jest tylko brak strachu przed przeciwnikiem, to jest głęboka wiara w to, że mogę wygrać. Ta wiara w sukces musi mieć solidny fundament w postaci wyszkolenia, odpowiedniego przygotowania do walki i co jest niezmiernie ważne silną motywację i wiarę we własne siły. Wszystkie te cechy nabywa się latami walcząc z oponentami ale i też ze swoimi słabościami. Nie zawsze wszystko układa się po myśli, ale obecność wspaniałego trenera Andrzeja Gmitruka daje mi poczucie bezpieczeństwa. Tym razem też będzie ze mną w ringu. Zachęcam więc do kontynuowania wypowiedzi w sprawie moich szans na zrealizowanie nowego celu.
Dziś chcę zwrócić uwagę fanów na moje i Andrzeja osiągnięcia. Stoczyliśmy obaj po 224 rundy w walcząc na zawodowych ringach. Mamy podobne wyniki jeśli chodzi o procent walk wygranych przed czasem, Andrzej 66% a ja 66.67%. Nie wypadam źle jak na razie. Ważna różnica to, że on stoczy w Łodzi 50 walkę a ja 40 walkę. Okrągłe liczby przypadek, zrządzenie losu czy jeszcze coś innego. Można patrzeć na naszą walkę i pod takim kontem, bez zacietrzewienia i wypisywania obelg na nas obu. Jeśli ktoś wypowiadając się życzy niech wygra lepszy, to widzę w nim prawdziwego fana boksu. Już dziś nie żałuję,że zgodziłem się na tę walkę, bo zainteresowanie sportową stroną walki i jej medialna oprawa zrobi wiele dobrego dla polskiego boksu.

2009-10-03 Nie płaczę po Hopkinsie
Media doniosły o podpisaniu kontraktu na walkę Hopkins vs Roy Jones Junior. Ten fakt spowodował, że pomimo ustaleń wielostronnych nie dojdzie do mojej walki z Hopkinsem. Nie będę płakał z tego powodu, jak Arreola w ringu po walce z Kliczko. Moi promotorzy, trener i ja sam wiemy, jak dalej poprowadzić moją karierę w USA. Definitywnie ustawiamy się na przejście do wagi ciężkiej, by po kilku walkach myśleć o walce o pas w kategorii ciężkiej. Jestem dalej na początku drogi, tym razem drogi która prowadzi do sukcesów w wadze ciężkiej. Na walki ze zmanierowanymi legendami boksu przyjdzie czas. Wiem, że to bardzo trudny i ambitny plan ale wymuszony sytuacją w wadze cruiser.
Moje obecne sparingi z Governem i Rossy dają mi kolejną lekcję walki z ciężkimi. Nieskromnie mówiąc daję sobie z nimi radę w ringu i z dnia na dzień upewnia mnie to, że zmiana kategorii wagowej, jest dobrym wyborem. W poniedziałek do ringu wejdzie trzeci sparing partner Rosjanin, którego nazwiska nie pamiętam. Po kolejnym tygodniu sparingów będę zmniejszał natężenie treningowe. Jednym słowem wszystko przebiega wg planu.

Oto link: http://www.dziennik.com/news/metropolia/5099
W zeszłym roku uczestniczyłem w paradzie razem ze Steve Cunninghamem, starając się tym samym promować naszą walkę. Teraz mój udział ma wymiar rodzinny, gdyż żona i córki szykują jakieś niespodzianki związane z paradą. Na pewno udział w paradzie pozwoli nam na miłe spędzenie czasu i poznanie kolejnych rodaków tak, jak to miało miejsce niedawno w Mahopac.

Dowiaduję się też, że wiele osób z zagranicy przyleci z wielu krajów na tę walkę. Dostaję wiele listów z prośbą o pomoc w zakupie biletów na galę. Niestety jestem daleko od tych spraw a biletów już dawno nie ma w sprzedaży. Jest to dowód na trafność wyboru formuły gali przez Polsat. Swoisty przegląd najlepszych pięściarzy polskich budzi w Polsce duże zainteresowanie. Jednym słowem napięcie rośnie w miarę upływu czasu, ja na razie radzę sobie z tym znakomicie.
Dobrego samopoczucia nie zepsuło mi przeziębienie na tle wirusowym, które w ciągu trzech dni zwalczyłem sprawdzonymi, domowymi sposobami. Jednym słowem fani boksu powoli muszą szykować się na wrażenia z gali w Łodzi.
2009-09-17 W cieniu przygotowań do walki w Polsce
Po powrocie do USA dość szybko zabrałem się do treningów, bo niespodziewanie aklimatyzacja do amerykańskiej strefy czasowej przebiegła bardzo szybko. Codzienne treningi siłowe prowadził ze mną trener Ralph Mendez, które znosiłem bardzo dobrze. Po kilku dniach treningów uczestniczyłem w kolejnym pikniku organizowanym w Mahopac. Kolejne sympatyczne spotkania, rozmowy i kolejna lekcja polskości za granicami kraju. Byłem też z rodziną w amerykańskiej Częstochowie, gdzie spotykają się wielotysięczne grupy Polaków. W poniedziałek doleciał do nas z Polski trener Andrzej Gmitruk.

Jego przyjazd oznaczał rozpoczęcie treningów typowo bokserskich. Ustaliliśmy nazwiska sparing partnerów , z którymi zaczynam od najbliższego poniedziałku walki w ringu. Rozmowy prowadzone były z wieloma znanymi ciężkimi ale ostatecznie wszystko wskazuje na to, że sparing partnerami będą Jason Gavern i Derric Rossy. Obaj mają za sobą sporo walk, kilka ze znanymi pięściarzami. Po pierwszych sparingach z nimi poznam dopiero ich wartość. Miałem już wcześniej okazję sparować z amerykańskimi ciężkimi, stąd podchodzę do tych treningów, już bez emocji. Cieszę się, że zdrowie dopisuje i pozwala mi na szlifowanie formy. Do walki pozostało już tylko 37 dni.
Dociera do mnie sporo listów i próśb o zdjęcie, autograf i porady jak uprawiać boks. Niestety nie mogę udzielać odpowiedzi i zająć się wysyłką zdjęć z USA do Polski. Jedynym rozsądnym dla fanów boksu rozwiązaniem jest wykorzystanie innych możliwości spotkania i uzyskania autografu lub zakupienia gadżetów. Zapraszam na galę 24.10.2009r. do Łodzi a tam będzie wiele czasu na uzyskanie autografu. Dla tych, którzy chcą zakupić w USA czy w Polsce koszulki z moim wizerunkiem zapraszam do zakupów w otwartych sklepach internetowych. Oto linki: http://adamekteam.pl/ oraz http://teamadamek.com/.
W Polsce organizatorzy POLSAT BOXING NIGHT rozpoczęli już sprzedaż biletów zarówno w Internecie jak i w stałych punktach. Oto jeden z linków: http://zakup.biletyna.pl/events/POLSAT-BOXING-NIGHT-GOLOTA-vs-ADAMEK-Lodz-24-pazdziernika-17-30-e3006.html.
Jednym słowem coraz bliżej do gali boksu w której wystąpi niewątpliwie czołówka polskich pięściarzy. Uaktywnili się fani boksu i wymieniają poglądy na temat faworytów w poszczególnych walkach. Różni eksperci typują a co bardziej przedsiębiorczy fani kierują swoje zainteresowanie na typowania w zakładach bukmacherskich. Narasta medialne zainteresowanie walkami a do tego co chwila pojawia się nowy wątek.
Nie brakuje rozważań na temat moich szans na walkę z Katem Hopkinsem. THE RING przygotował sondę w której zadał pytanie z kim powinien walczyć Hopkins. Na starcie sondy przegrywałem co jeden z portali zaakcentował ze znaną sobie niechęcią do mojej osoby. Później jak wiadomość o sondzie dotarła do polskich fanów boksu, wygrałem z dużą przewagą. Nie zależnie od tego stacja telewizyjna HBO czeka na decyzje Hopkinsa do końca września w sprawie walki ze mną. Liczę, że do walki dojdzie i w styczniu fani boksu w Polsce i USA będą mieli pokaz wielkiego boksu.
Póki co zapraszam do Łodzi, gdzie Andrzej Gołota wystawi mi przepustkę do wagi ciężkiej. Warto to zobaczyć, bo organizatorzy reklamują tę walkę, jako walkę stulecia.

PORTFEL.PL SPONSORZY I REKLAMODAWCY ZE WZGLĘDÓW ORGANIZACYJNYCH
I SPRAWNIEJSZEJ OBSŁUGI, PROSZENI SA O KONTAKTOWANIE SIĘ
ZA POMOCA E-MAILA


